Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Częstochowa bez prezydenta. Czy podejrzany o korupcję polityk poda się do dymisji?

Wobec podejrzanego o korupcję Krzysztofa Matyjaszczyka, prezydenta Częstochowy, Prokuratura Krajowa zastosowała szereg środków zapobiegawczych, m.in. zakaz przebywania na terenie urzędu i zawieszenie w wykonywaniu czynności służbowych. Miasto de facto funkcjonuje bez prezydenta. - Odpowiedzialny włodarz winien podjąć decyzję o złożeniu mandatu - mówi Niezalezna.pl Monika Pohorecka-Całko, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Częstochowie.

Jak wskazuje Prokuratura Krajowa, sprawa Krzysztofa Matyjaszczyka (pozwala na podawanie swoich danych - red.), prezydenta Częstochowy, ma związek z wielowątkowym śledztwem dotyczącym przestępstw o charakterze korupcyjnym, w którym wcześniej zarzuty usłyszał m.in. były wiceprezydent miasta i wicemarszałek woj. śląskiego, Bartłomiej S., przebywający zresztą nadal w areszcie. Pierwszy z polityków jest z Nowej Lewicy, drugi z Platformy. Partie odcięły się od obydwu, zawieszając ich w prawach członków. Aktualnie w sprawie występuje 18 podejrzanych, którym łącznie przedstawiono 34 zarzuty dotyczące przyjmowania i udzielania korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa.

Zarzuty dotyczą przyjęcia korzyści na blisko 170 tys.

Prokurator przedstawił Krzysztofowi Matyjaszczykowi dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022, korzyści majątkowej - gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł. W zamian miał wprowadzić zmiany w budżecie miasta, pozwalające na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla ustalonego przedsiębiorcy. Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem, przynajmniej w latach 2020 - 2025, korzyści majątkowych - od wielu osób - w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł. Prokuratura wystąpiła o 3-miesięczny areszt wobec podejrzanego. Wniosek odrzucił jednak najpierw Sąd Rejonowy Katowice-Wschód, a teraz Sąd Okręgowy w Katowicach.

"Podejrzany nie może pełnić czynności służbowych"

- Decyzja sądu w zakresie nieuwzględnienia zażalenia prokuratora jest prawomocna i nie przysługują od niej żadne środki odwoławcze. Prokurator zastosował jednak wobec podejrzanego szeroki katalog wolnościowych środków zapobiegawczych, które mają zapewnić prawidłowy tok postępowania, w tym: poręczenie majątkowe w kwocie 200 tys. zł; zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu; dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa raz w tygodniu w policyjnej jednostce, połączony z zakazem kontaktowania się ze współpodejrzanymi i świadkami. Wreszcie zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy, a także zawieszenie podejrzanego w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta miasta 

- podkreśla w rozmowie z Niezalezna.pl Katarzyna Calów - Jaszewska z Działu Prasowego Prokuratury Krajowej.

Opozycja upomina się o odpowiedzialność

- Nie chcę komentować orzeczenia sądu o odrzuceniu zażalenia prokuratury, co do 3-miesięcznego aresztu, wierzę że niezawisłe sądy podejmują decyzje adekwatne do materiału, który mają. Niemniej należy zwrócić uwagę na fakt, iż sąd pierwszej instancji uzasadniając odrzucenie wniosku prokuratury o areszt dla Krzysztofa Matyjaszczyka, zwrócił uwagę iż materiał dowodowy, którym dysponuje w obecnym w zakresie prokuratura - jest na tyle wystarczający, iż nie zachodzi obawa matactwa. Jego ryzyko nie jest duże

- mówi nam Monika Pohorecka-Całko, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Częstochowie i wiceprzewodnicząca klubu Prawa i Sprawiedliwości w radzie.

Jak podkreśla, "odpowiedzialny włodarz miasta, wybrany w wyborach demokratycznych, chcący dobrze dla mieszkańców swojego miasta, winien podjąć decyzję o złożeniu mandatu, w przypadku utrzymania nałożonych na niego środków, czyli m.in. zakazie sprawowania dalej funkcji prezydenta".

Nie może być tak, że nie będziemy mieć prezydenta w ogóle, a pan Matyjaszczyk nie złożywszy mandatu będzie blokował wybór swojego następcy. Byłoby to wysoce nieodpowiedzialne, dalece niedojrzałe i wprowadzające chaos decyzyjny, formalno-prawny, dlatego w momencie podjęcia ostatecznych rozstrzygnięć prawnych i braku możliwości sprawowania dalej funkcji prezydenta pan Krzysztof Matyjaszczyk powinien złożyć mandat i honorowo zrezygnować z pełnionej funkcji

- podkreśla radna.

Podejrzany zarzuty prokuratury nazywa "pomówieniem"

Sam Krzysztof Matyjaszczyk nie przyznaje się do winy i zarzuty prokuratury nazywa pomówieniem. Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy UM Częstochowy uspokaja zapewniając, że zastępcy prezydenta są wyposażeni we wszelkie niezbędne pełnomocnictwa do podejmowania istotnych decyzji.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej