Na naszych łamach wielokrotnie opisywaliśmy próby wywierania presji zarówno na prezydenta Karola Nawrockiego, aby jak najszybciej odebrał ślubowanie od czterech wskazanych przez ekipę rządzącą osób na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jak i na prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, aby umożliwił im pracę w organie bez dokonania wcześniej wymienionego aktu. Żaden z nich naciskom nie uległ.
Jednocześnie pojawia się coraz więcej wątpliwości, czy nominaci koalicji 13 grudnia, a w szczególności prof. Krystian Markiewicz, dochowali wymaganych przepisami procedur. Chodzi o zrzeczenie się urzędu sędziego sądu powszechnego, co powinno nastąpić niezwłocznie po wyborze przez parlament.
Niejasności ws. sędziego Markiewicza
Przypomnijmy, że przed wskazaniem Krystiana Markiewicza na funkcję sędziego TK pełnił on urząd sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach. „Gazeta Polska” 16 kwietnia br. skierowała do prezes tej instytucji Agaty Stankiewicz-Rataj zapytanie o ówczesny status byłego prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” i o to, czy złożył on wymagane prawem zrzeczenie się urzędu sędziego sądu powszechnego.
„W związku z Pana zapytaniem z dnia 16 kwietnia 2026 r., nadesłanym pocztą e-mail, informuję, iż w dniu 17 kwietnia 2026 r. Pani Prezes Agata Stankiewicz-Rataj została poinformowana przez Ministra Sprawiedliwości, iż z upływem dnia 9 kwietnia 2026 r. uległ rozwiązaniu stosunek służbowy Pana Sędziego Krystiana Markiewicza na stanowisku sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach” – czytamy w odpowiedzi z SO w Katowicach.
Wynika z niej, że stosunek służbowy sędziego Markiewicza miał zostać rozwiązany 9 kwietnia, czyli w dzień pseudoślubowania, do którego doszło w Sejmie w obecności marszałków Włodzimierza Czarzastego i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.
Jednak narrację tę podważył sam sędzia Markiewicz, który 10 kwietnia na antenie TVN24 stwierdził, że nie zrzekł się żadnego urzędu. – Czy pan zrezygnował z orzekania w SO w Katowicach? – zapytała gospodarz programu.
– Nie, jeszcze takiej rezygnacji nie złożyłem, bo to powinno się dokonać wraz z objęciem... [fragment niezrozumiały] w Trybunale Konstytucyjnym
– powiedział Markiewicz.
To jednak nie koniec wątpliwości, gdyż Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Aequitas” w niedzielę 3 maja w mediach społecznościowych opublikowało uzyskane z Ministerstwa Sprawiedliwości oświadczenie Krystiana Markiewicza o zrzeczeniu się urzędu datowane na... 13 kwietnia br. Ponadto w dokumencie możemy przeczytać, iż zrzeka się on urzędu sędziego sądów powszechnych „z chwilą objęcia urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego”, a także prosi ministra sprawiedliwości o „określenie skutecznego terminu zrzeczenia się na chwilę objęcia urzędu”.
KRS dokumentów nie otrzymała
Warto podkreślić, że skuteczne zrzeczenie się urzędu sędziego sądu powszechnego wymaga udziału w procedurze Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Tymczasem, jak dowiedzieliśmy się od sędziego Macieja Nawackiego, członka KRS, do dziś żadne dokumenty w sprawie sędziego Markiewicza nie trafiły do organu.
– W tej sprawie nic się nie zgadza. W przypadku procedury zrzeczenia się przez sędziego urzędu istnieje oficjalna ścieżka postępowania. W pierwszej kolejności informację otrzymuje minister sprawiedliwości, który następnie przekazuje ją do Krajowej Rady Sądownictwa. I tu pojawiają się kolejne niespójności, bo do KRS dotychczas żadne dokumenty w sprawie sędziego Markiewicza nie wpłynęły
– powiedział nam sędzia Nawacki.
– Ponadto zrzeczenie się urzędu jest czynnością formalną i definitywną, ale na pewno nie warunkową, jak można wywnioskować z pisma datowanego na 13 kwietnia. Konstrukcja polegająca na uzależnieniu skuteczności rezygnacji od spełnienia określonego warunku nie występuje w obowiązujących przepisach. Wczytując się we wspomniane pismo, stwierdzam, że nie doszło do formalnego zrzeczenia się urzędu, a minister sprawiedliwości nie ma żadnych kompetencji do określenia daty ewentualnego zrzeczenia. Sędzia Markiewicz nadal jest sędzią sądu powszechnego i nie objął przez sam akt wyboru przez Sejm urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ślubowanie wobec prezydenta nie zostało złożone. Zresztą sam Sejm, w udzielanej przez siebie informacji publicznej, wskazuje, że uroczystość w parlamencie miała na celu jedynie wydanie potwierdzenia wyboru, a nie odebranie jakiegokolwiek przyrzeczenia – dodaje członek KRS.
Minister przypisuje sobie kompetencje?
W związku z piętrzącymi się niejasnościami „Codzienna” zwróciła się do resortu sprawiedliwości z serią pytań w sprawie sędziego Markiewicza.
„Pan Sędzia Krystian Markiewicz złożył oświadczenie o zrzeczeniu się urzędu sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach w oświadczeniu z 13 kwietnia 2026 r., złożonym w Ministerstwie Sprawiedliwości w tym samym dniu. Pismem z 17 kwietnia 2026 r. Minister Sprawiedliwości zawiadomił Pana Krystiana Markiewicza, sędziego Trybunału Konstytucyjnego, że wobec złożonego ślubowania, w związku z art. 5 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, jego stosunek służbowy na stanowisku sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach uległ rozwiązaniu z upływem dnia 9 kwietnia 2026 r. Zawiadomienie Ministra Sprawiedliwości zostało przesłane 17 kwietnia 2026 r. do wiadomości prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach za pośrednictwem poczty elektronicznej oraz listem poleconym”
– odpowiedziała na naszego mejla Dominika Ziętara, rzecznik prasowa MS.
Wiadomość otrzymaną z resortu skonsultowaliśmy z wspomnianym sędzią Nowackim, członkiem KRS.
– Sytuacja jak w Radiu Erewań. Po pierwsze, zrzeczenie się urzędu poprzedza akt ślubowania. To jest czynność, którą należy wykonać przed ślubowaniem, bo łączenie funkcji jest niedopuszczalne. Po drugie, jak wcześniej wspomniałem, minister nie jest władny, aby stwierdzać moment zrzeczenia się urzędu. Zrzeczenie następuje w akcie pochodzącym od sędziego. Absurdalna jest sytuacja, w której zrzeczenie wpływa do ministra 13 kwietnia, a on decyduje, że ma moc już od 9 kwietnia. Po trzecie, 9 kwietnia nie miało miejsca żadne ślubowanie, co potwierdza Sejm. Tutaj nic się nie zgadza. Jeśli chodzi o skuteczność tego typu oświadczenia, to jest ona żadna
– ocenił sędzia Nawacki.
Bezprawie i łom w dłoni
O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy także sędziego Przemysława Radzika, legalnego zastępcę rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych.
– Mam wrażenie, że znajdujemy się w oparach absurdu. Nie może być sytuacji, w której prawo działa do tyłu. Minister twierdzi, że stosunek zawodowy został rozwiązany, chociaż wniosek do niego wpłynął kilka dni później. Widzimy działanie wbrew jakiejkolwiek logice. To jest mocne stwierdzenie, ale użyję go: cała sprawa wygląda jak próba mataczenia w celu zatwierdzenia ewidentnego bezprawia. Poza tym minister powołuje się na akt, który nie miał miejsca. Ślubowanie sędziego Markiewicza wobec prezydenta się nie odbyło. Minister sprawiedliwości nie może określać terminu wstecznego zrzeczenia się urzędu wobec daty złożenia wniosku. To jest działanie całkowicie pozaprawne. Sytuacja absolutnie nie do przyjęcia, ale niestety wpisująca się w logikę funkcjonowania tej ekipy, gdzie bezprawie jest na pierwszym miejscu, a łom na drugim
– ocenił sędzia Przemysław Radzik.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!
🚨Bezprawne działania Żurka
— GP Codziennie (@GPCodziennie) May 4, 2026
w obronie Markiewicza🚨
Sprawdź najnowsze wydanie #GPcodziennie!
Najciekawsze newsy z kraju i nie tylko!
Wersja elektroniczna dostępna na stronie 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/IqMoAwjbcU