W środę Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała akt oskarżenia przeciwko inicjatorowi Ruchu Obrony Granic Robertowi Bąkiewiczowi. Zarzuca mu się znieważenie funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej, do czego miało dojść pod koniec czerwca 2025 roku na moście w Słubicach.
Działania prokuratury Bąkiewicz skomentował w piątek na antenie Telewizji Republika. - Materiał dowodowy - zgromadzony przez prokuraturę - w ogóle nie potwierdza tych tez politycznych - podkreślił.
Jak mówił, prokuratura twierdzi, że miał powiedzieć do funkcjonariuszy SG, że są zdrajcami. - Funkcjonariusze tego nie potwierdzają, materiał cały, który był nagrany z tego wydarzenia, tego nie potwierdza, tam nie padają tego typu słowa - mówił.
"Natomiast, widocznie, panu Żurkowi i jego kompanom nie przeszkadza to, że nie ma dowodów. Tworzy się pewien fakt medialny"
– podkreślił.
Zdaniem Bąkiewicza, jeśli jesteśmy świadkami przestępstwa, powinniśmy na nie reagować. - W mojej ocenie, w materiale, który jest zgormadzony, bezsprzecznie można powiedzieć, o tym że tam doszło do podrzucenia migrantów przez Niemcy, a polscy funkcjonariusze realizowali polityczną działalność, czyli przyjęli migrantów, którzy w Polsce nie powinni się znaleźć - powiedział.
"Miałem prawo reagować na to, że dzieje się coś niedobrego, co - w znaczny sposób - obniża bezpieczeństwo państwa polskiego"
– podkreślił.
Zaznaczył też, że prokuratorzy, stawiający mu zarzuty, uważają inaczej. - Prokuratura uważa, że ci ludzie byli na terytorium Polski, ale tam [...] busy niemieckie przywiozły tych ludzi, Afgańczyków akurat. Ci Afgańczycy sami mówili, że byli w jakimś obozie dla migrantów w Niemczech. A nasze służby mówiły zupełnie co innego, że ci ludzie powinni znajdować się na terytorium Polski - opowiedział.
"To jest jakieś zakłamanie rzeczywistości"
– powiedział.
Jego zdaniem, każdy, kto przyjrzy się tym działaniom, może wyciągnąć wnioski, jak dokonuje się dezinformacji. - Polacy mają być przekonani o tym, że Ruch Obrony Granic i Robert Bąkiewicz dokonywali przestępstw, a nie ujawniali przestępstwa i im zapobiegali. Nawet samo wprowadzenie kontroli granicznej przez rząd Donalda Tuska potwierdza naszą tezę, o tym, że Niemcy przerzucali tych migrantów do Polski - podkreślił.