Precyzyjna operacja
Można dyskutować w nieskończoność, czy bombardowanie ze strony Amerykanów w Iranie było słuszne, czy nie. Można rozmawiać, czy rzeczywiście zniszczono zasoby nuklearne.
Można dyskutować w nieskończoność, czy bombardowanie ze strony Amerykanów w Iranie było słuszne, czy nie. Można rozmawiać, czy rzeczywiście zniszczono zasoby nuklearne.
Pamiętamy sączone do głów strachy, że PiS nie zaakceptuje wyniku wyborczego, nie odda władzy, czołgi wyjadą na ulice. Liberalne redakcje nie miały żadnych skrupułów, by suflować bzdury, które wylęgły się w mózgach platformerskiej szurii.
Istnieje w literaturze pewien topos. Obserwujemy jakąś społeczność i od początku wiemy, że nie dzieje się w niej dobrze. Ludzie kłamią, zdradzają i kradną. Młodzi szydzą cynicznie. Przywódcy są starymi idiotami, którym zależy tylko na własnej wygodzie. Niby nic specjalnego, ale prawdziwy obraz moralnego i intelektualnego rozkładu staje się dla nas widoczny dopiero, kiedy ta społeczność zderza się z cynicznym oszustem, który bez skrupułów i do cna wykorzysta wszystkie jej wady.
Polacy podjęli w wyborach decyzję, która w demokracji zobowiązuje – nie chcemy nielegalnych imigrantów w Polsce. Wybrali Karola Nawrockiego, który zapowiedział, że ich nie wpuści i jednostronnie wypowie pakt migracyjny.
Temat pomocy Polakom na dawnych Kresach często gości na łamach „GPC”. Wielokrotnie pisaliśmy o akcji środowisk kibicowskich i patriotycznych „Jeden naród ponad granicami”, która rykoszetem podczas kampanii została przez „GW” nazwana akcją rewizjonistyczną. Niech tak w ich głowach zostanie, my robimy swoje. Wszystko dla podtrzymania w sercach naszych małych rodaków polskości, naszych tradycji, katolickiej wiary. Współpracujemy w tym względzie z wieloma stowarzyszeniami, szkołami polskimi, parafiami. W Polsce nieustannie otrzymujemy wsparcie od wielu grup środowiskowych. Zwłaszcza od kibiców i klubów „Gazety Polskiej”.
W ciągu kilku tygodni od wyborów, po zwycięstwie prezydenta elekta Karola Nawrockiego, rozpoczęła się niebezpieczna gra demokracją. Obozowi rządzącemu trudno jest przełknąć wyborczą porażkę. Euforia po pierwszym sondażu exit poll po zamknięciu lokali sugerowała, że nawet nie brali jej pod uwagę.
Na naszych oczach dogorywa państwo „magdalenkowe”. Zwycięskie formacje prawicowe dyskutują na temat ważności wyborów prezydenckich, ale ich wynik jest jednoznaczny. Wygrał je, co zostanie potwierdzone przez Sąd Najwyższy, Karol Nawrocki.
Spiski miały przedziwną tendencję do zwracania się przeciwko swoim założycielom/
Cała historia o fałszerstwach wyborczych nie trzyma się kupy i dziś aż trudno sobie wyobrazić, że ktoś może brać ją na serio.
O zwiększeniu wydatków na obronność przez kraje członkowskie NATO mówiło się od dawna.
Szaleństwo, w które wpadła polska polityka po wyborach prezydenckich, zdaje się nie mieć granic. Z drugiej strony cieszy, że pojawiają się też głosy rozsądku. Ale i w tej radości jest trochę smutku, ponieważ marnie świadczy o politykach fakt, że normalne, odpowiedzialne postawy są dla nas pozytywnym zaskoczeniem.
Nie dziwi mnie powściągliwość, a wręcz opór koalicjantów Platformy Obywatelskiej wobec tego, co wokół prezydentury Karola Nawrockiego wyprawiają Roman Giertych i część sfanatyzowanych mediów.
Już wiemy, że w dziewięciu komisjach wyborczych na pewno doszło do nieprawidłowości. Podkreślmy: w dziewięciu na ponad 30 tys.! Skala pomyłek – bo na razie trudno mówić o fałszerstwach, gdy ich rozmiar nie odstaje od poprzednich wyborów – nie daje absolutnie jakiejkolwiek podstawy do przeliczania wszystkich głosów.
Wygląda na to, że po Szymonie Hołowni i Władysławie Kosiniaku-Kamyszu od szaleństwa premiera i jego ludzi odcina się kolejny koalicjant.
Izrael pełni w dzisiejszych czasach zupełnie podobną funkcję dla świata zachodniego, co średniowieczne Królestwo Jerozolimskie dla Europy. Wówczas krzyżowcy wspierali to niewielkie państwo w islamskim oceanie, by powstrzymywać muzułmanów i mieć własną enklawę wśród wschodnich barbarzyńców. Dziś jest podobnie.
Jest takie stare powiedzenie, że gdy się robi remont w domu uciech, to się nie wymienia mebli, a… No właśnie, rząd swój remont postanowił zacząć od mebli, a dokładnie od wprowadzenia stojaka na mikrofon, czyli rzecznika, którym został Adam Szłapka.
Ludzie związani z Donaldem Tuskiem czy Adamem Bodnarem są odpowiedzialni za rozhuśtanie emocji społecznych na olbrzymią skalę. I ponoszą za te emocje odpowiedzialność.
Gdyby wierzyć w to, co media III RP piszą od 20 lat na temat klubów „Gazety Polskiej”, to wychodziłoby na to, że od dawna nie istnieją, bo ich formułę za archaiczną uznawano już w momencie powstawania.