Ucieczka od wyborów
Polityczna sytuacja, w której znaleźliśmy się 40 dni przed ogłoszonym terminem wyborów prezydenckich, jest kuriozalna.
Polityczna sytuacja, w której znaleźliśmy się 40 dni przed ogłoszonym terminem wyborów prezydenckich, jest kuriozalna.
W Polsce toczą się dziś dwie wojny: jedna z epidemią – prowadzą ją rząd i obywatele, a druga o zmianę terminu wyborów, a w zasadzie zmianę wyborów – w niej walczą opozycja i sprzyjające jej media. Cel pierwszego zmagania wydaje się zupełnie oczywisty i nikomu nie trzeba go szczególnie tłumaczyć, chodzi bowiem o uratowanie jak największej liczby Polaków i ochronienie – na tyle, na ile to możliwe – naszej gospodarki.
Jako samotny wilk, dla niektórych hiena, czuję się bardziej zmęczony „pandemią” niż reszta, wiadomo – wszyscy na jednego. Z drugiej strony staram się zachować trzeźwość umysłu i przede wszystkim zobaczyć świat „po”.
Ta pandemia powinna być wielką lekcją pokory, tak potrzebnej ludzkości przekonanej o swojej omnipotencji.
Choć pandemia ma wymiar globalny, okazało się, że wobec realnego zagrożenia Polacy mogą liczyć na własny rząd. Najbardziej żarliwi euroentuzjaści nie mają złudzeń, że hasło „więcej Unii” brzmi dziś jak ponury żart. Drakońskie ograniczenia swobód wprowadzane przez polskie władze przyjmowane są ze zrozumieniem.
Każde zagrożenie życia, również przez koronawirusa, wymusza stawianie pytań praktycznych, np. jak się przed nim bronić, a także pytań egzystencjalnych, metafizycznych, religijnych i eschatologicznych. A reakcja na nie bardzo wiele mówi o stanie ducha i hierarchii wartości poszczególnych jednostek i społeczeństw.
Ogólnoświatowa epidemia to żniwa dla koncernów farmaceutycznych, które wcześniej czy później uruchomią produkcję i sprzedaż szczepionki przeciwko koronawirusowi. Zmęczony ograniczeniami świat rzuci się na produkt, wykupując go na pniu. Wszystko po to, aby wreszcie wrócić do normalności. Pytanie, na ile taka szczepionka będzie jednak bezpieczna.
Polskim władzom oraz służbom różnego rodzaju, także dzięki wspaniałej dyscyplinie i dojrzałości naszego społeczeństwa, udało się wyraźnie zmniejszyć straty spowodowane przez pandemię – i je opóźnić. Widać to po statystykach publikowanych dzień w dzień przez Światową Organizację Zdrowia.
Nieroztropne przekonywanie, że zachwyca nas nabożeństwo w internecie czy komunia duchowa, może spowodować, że pewna część Polaków już nie powróci na niedzielną Mszę św.
Kolejny raz potwierdza się, że okresy kryzysu, a takim jest czas obecnej zarazy, odsłaniają normalnie ukrywane problemy danego kraju. Na przykład we Francji, w najbardziej imigranckim departamencie Seine-Saint-Denis, komunikaty do mieszkańców wydawane są w ośmiu językach.
Koronawirus to wielka lekcja pokory. Trzy tygodnie, w których Polska się zatrzymała, uzmysłowiły nam, bez czego w życiu można się obyć i co trzeba będzie zmienić. Okazało się, że Polska i nasze życie nie zawalą się, jeśli będziemy pracować z domu i gdy dziennikarze nie będą przesiadywać w studiach telewizyjnych.
Mam dobrą informację: epidemia na pewno się zakończy. Druga dobra wiadomość to taka, że polska gospodarka podźwignie się z kryzysu, w który dzisiaj kompletnie nie ze swojej winy wchodzi. Pytanie: kiedy to się może stać?
Premier użył terminu „nowa normalność” na określenie sytuacji po ustąpieniu epidemii w naszym kraju. Ale w zasadzie cały świat czeka nowa normalność. Coraz bardziej jasne staje się, że to koniec globalizacji w formie z ostatnich kilkunastu lat.
Tarcza antykryzysowa daje mocne wsparcie instytucjom finansowym. Niestety także ze strony środowisk prospołecznych, które w ostatnich latach wspierały Prawo i Sprawiedliwość, nawet za cenę ataków ze strony lewicy, słychać głos, że większa troska należałaby się również stronie pracowniczej.
Choć dopiero co przekroczyłem trzydziestkę, dość często czuję się jak starzec. Nie istnieje dla mnie świat Play Station i gier komputerowych. Nigdy nie założyłem konta na portalu randkowym. Nie rozpracowałem Instagrama i o wielu najnowszych technologiach nie mam pojęcia. Wiedźmina kojarzę bardziej z książek niż gier i serialu Netfliksa.
PGNiG wygrał z rosyjskim koncernem Gazprom przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie. Oznacza to, że ceny za rosyjski gaz od listopada 2014 r. były zbyt wysokie i nierentowne.
W sierpniu tego roku będziemy obchodzić 100. rocznicę wielkiej victorii – Cudu nad Wisłą. Ale sierpień i wrzesień to także miesiące 40-lecia kolejnego polskiego zwycięstwa – powstania Solidarności. Jak ten przełomowy moment obchodzić? Legenda śląskiej Solidarności Andrzej Rozpłochowski zaproponował, aby zbudować Kopiec Solidarności. Na Śląsku.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński pytany o to, czy wybory prezydenckie powinny odbyć się 10 maja, podkreślił, że jest przekonany, iż w tej chwili „nie ma żadnych przesłanek, żeby wprowadzić stan klęski żywiołowej, czyli ten – można powiedzieć – najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych, a tylko wtedy wybory mogą być odłożone”. No i oczywiście wprawił opozycje w stan co najmniej podgorączkowy.