Po pierwsze: inwestycje won! Broń Boże nie budujmy Centralnego Portu Komunikacyjnego ani nie przekopujmy mierzei. Bo przecież po co nam takie polepszające nasze położenie strategiczne i rewolucjonizujące kolej inwestycje?
Po drugie: nie dozbrajajmy armii ani nie budujmy w Polsce baz dla amerykańskiego wojska; to drogie i jak wiadomo niepotrzebnie drażni Moskwę.
Po trzecie zrezygnujmy z węgla i kopalni w 10 lat. Elektrownie będziemy mieć napędzane wodą i wiatrem, bo atomowych też nie chcemy. Jak wiadomo powszechnie, u nas bez przerwy wieje i leje się woda.
Po kolejne zróbmy sobie ustawę o związkach partnerskich, bo to jest po prostu problem, który jest najpilniejszą potrzebą Polaków.
I oczywiście zatrzymajmy wszelką reformę sądów, bo przecież tak jak jest, jest wspaniale i sprawiedliwie. Rzeczą jasną jest też, że uwolnione od groźby reformy stare sądy i trybunały nie będą miały problemów z ukaraniem „pisiorów” za próby reform.
Zaręczam, że tak skrojona Polska bezbronna, z dużym bezrobociem i skazana na łaskę i niełaskę Brukseli, Moskwy i Berlina będzie przedmiotem wszelkich zachwytów sąsiadów z Zachodu i Wschodu jak również wielu kolegów i koleżanek opozycyjnych kandydatów. Tylko przeciętni szarzy Polacy, bez pracy i perspektyw trochę zmarkotnieją. Ale wtedy przecież już nie będzie się trzeba nimi przejmować.