Jeszcze bardziej nas skłócić
Czy Putinowi, posługującemu się Łukaszenką, rzeczywiście chodzi o wywołanie kolejnego kryzysu migracyjnego w Europie? Prawdopodobnie na razie chodzi mu o osiągnięcie dwóch innych celów.
Czy Putinowi, posługującemu się Łukaszenką, rzeczywiście chodzi o wywołanie kolejnego kryzysu migracyjnego w Europie? Prawdopodobnie na razie chodzi mu o osiągnięcie dwóch innych celów.
Dziś ukazuje się numer 3000. „Gazety Polskiej Codziennie”. To powód do satysfakcji dla całej redakcji, bo stała się ona trwałym graczem na rynku prasy. Nie sposób wyliczyć informacji, które dzięki „Codziennej” Polacy otrzymali, i nie sposób zliczyć procesów, którymi jej redaktorzy byli i są do dziś nękani przez przedstawicieli postkomunistycznych elit.
„Musimy was opiłować z pewnych przywilejów; dlatego że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę” – to śmiało mógłby być cytat z referatu Julii Brystygierowej „Ofensywa kleru a nasze zadania”, a nie wystąpienia posła KO Sławomira Nitrasa.
Nie, na pewno nie zawieszę na drzwiach mojego biura poselskiego karteczki, którą kiedyś umieścił na swoich francuski malarz Honoré Daumier. Napisał na niej: „Ci, którzy przychodzą do mnie, okazują mi wielki zaszczyt. Ci, którzy nie przychodzą, sprawiają mi ogromną przyjemność”. Taki szczery to ja nie jestem...
Kilka dekad to w dziejach narodu na pozór mało znaczący wycinek, ale bywa, że jest to okres decydujący o jego losach. Tak było z naszym międzywojennym 20-leciem, gdy budując status narodu w świecie, etos walki zbrojnej o niepodległość musieliśmy pilnie uzupełniać myśleniem o gospodarce i społeczeństwie. Tak jest obecnie z Ukrainą. Obchodzi ona 30-lecie niepodległości, czyli właściwie najdłuższego okresu samostijności tego wielkiego narodu. II RP wystarczyło sił do wybicia się na niepodległość i ukształtowania niezłomnego ducha narodu – czy wystarczy na to sił obecnej Ukrainie?
Świat pogodził się z przejęciem Kabulu przez talibów, jednak odmienne stanowisko zajmują mudżahedini z Sojuszu Północnego w mitycznej Dolinie Pandższiru – jedynym bastionie północnego Afganistanu, który opierał się Sowietom i pierwszym talibom. Obrona tego kluczowego i strategicznego obszaru kraju skupiona jest wokół Ahmada Masuda, syna legendarnego Ahmada Szaha Masuda, którego zarówno wrogowie, jak i zwolennicy z szacunkiem nazywali Lwem Pandższiru.
W 2018 r. prezydent USA Donald Trump ogłosił: „Imigranci na południowej granicy nie zostaną wpuszczeni do USA, dopóki ich wnioski nie zostaną indywidualnie zaaprobowane przez sąd. Nie będzie wpuszczania do USA. Wszyscy zostaną w Meksyku”. Program nazwano „Pozostać w Meksyku”, a na granicy z Meksykiem rozmieszczono ponad 6 tys. żołnierzy USA, którzy mieli bronić kraju przed imigrantami.
Muzyk rockowy, założyciel m.in. zespołu Brygada Kryzys Tomasz Lipiński w wywiadzie dla tygodnika „Polityka” ostro przejechał się po rządzie Zjednoczonej Prawicy. Stwierdził między innymi, że obecna władza „demoluje prawo i ustrój”, „instytucje demokratyczne są całkowicie podporządkowane przywódcy partii”, a Polska „stała się pośmiewiskiem”, dlatego – jego zdaniem – „wstyd być Polakiem”.
Przyznam, że zimny dreszcz mnie przeszył, gdy zobaczyłem, że Platforma Obywatelska wysłała akurat Jachirę do koczujących na granicy polsko-białoruskiej ludzi.
Przewaga Dobrej Zmiany nad rządami Donalda Tuska nie polegała na pozornym blichtrze i atrybutach władzy. To od początku była nadzieja na głębokie przemiany moralne.
„Gazeta Polska Codziennie” obchodzi swoje 10-lecie. Pamiętam, gdy w lipcu 2012 roku przyszedłem na rozmowę do pokoju wicenaczelnej Katarzyny Gójskiej. Nie umiałem nic. Nie miałem żadnego dorobku i żadnych wielkich planów. Chciałem spróbować.
„Nie widać końca żartów z Pawła Kukiza” – poinformował jeden z portali, po czym opowiedział (a zapewniam, że bylibyśmy bez tej wiedzy szczęśliwsi) o tym, że legenda satyry i humoru, ostatnio aktywny chyba tylko w biuletynie Platformy „Pogłos”, Jacek Fedorowicz napisał na temat wspomnianego posła.
Moskwa postępuje według swojej stałej strategii: dezinformacja, zamieszanie, a następnie atak, często w zupełnie innym miejscu, niż można było się spodziewać. Mieliśmy atak cybernetyczny na polski rząd, mamy próbę wywołania ogromnego zamieszania poprzez przerwanie polskiej granicy, ale też granicy NATO, a potem nastąpi atak. Najpewniej nie na państwa NATO; być może chodzi o Ukrainę, może inne cele. Postępowanie Moskwy mogłoby być zaskakujące, gdyby nie doświadczenie historyczne.
Gdy słuchałem bełkotu medialnego wokół imigrantów niewpuszczanych przez polskie służby na terytorium Rzeczypospolitej przez granicę z Białorusią i mnóstwo różnych bezmyślnych – bo nieuwzględniających złych doświadczeń krajów Europy Zachodniej – wypowiedzi i zachowań opozycyjnych poli-tyków i mediów, przypomniały mi się czasy starożytnej Grecji. Ucznia Sokratesa (470−399 przed narodzeniem Chrystusa), polityka Ajschinesa (ok. 390−315 przed Chr.), publicznie atakowano, że choć wywodzi się ze słynnej szkoły sokratejskiej, to unika publicznych wystąpień. Ajschines wówczas odpowiedział: „Jest tak dlatego, bo nie tylko uczyłem się u Sokratesa mówić, ale także milczeć”.
Parę dni temu pisałem w kontekście wydarzeń na polsko-białoruskiej granicy o ofensywie idiotów.
Pośród wielu sensownych pomysłów Ministerstwa Edukacji i Nauki jeden budzi spore wątpliwości.
Gotowość wypełniania scenariusza Kremla przez polityków PO i Lewicy oraz mediów, jak „Gazeta Wyborcza” i TVN, jest szokująca.
Po zwycięstwie przez Zjednoczoną Prawicę wyborów parlamentarnych w 2015 r. zaufanie różnych polityków koalicji rządzącej zaczął zdobywać tzw. plankton, czyli osoby związane ze służbami specjalnymi, wykorzystywane przez lata do różnych brudnych operacji.