Tej czarownicy nie udało się spalić
W Stanach Zjednoczonych uniewinniono Kyle’a Rittenhouse’a. Młodego chłopaka, który zastrzelił dwie osoby w samoobronie podczas zamieszek, które przez wiele dni przetaczały się przez amerykańskie miasto Kenosha.
W Stanach Zjednoczonych uniewinniono Kyle’a Rittenhouse’a. Młodego chłopaka, który zastrzelił dwie osoby w samoobronie podczas zamieszek, które przez wiele dni przetaczały się przez amerykańskie miasto Kenosha.
Taki norwidowski okrzyk wydarł mi się z głębi duszy na widok mapki obrazującej jedno z europejskich badań opinii społecznej. Na pytanie, czy uważają, iż rodzima kultura przewyższa inne, różne nacje udzieliły odpowiedzi ujęte w procentach, a rozziew „nożyc” tych opinii jest ogromny – od 89 proc. dla dumnej ze starożytnej tradycji Grecji do najniższej w całej Europie samooceny ziomków Cervantesa właśnie – 20 proc. Hiszpanów!
Komentarze, że będziemy jeszcze tęsknić za Angelą Merkel, pisane były nie z troski o Polskę, a ze skrajnego lizusostwa, jakie wobec pani kanclerz w ślad za Tuskiem przejawiali niektórzy komentatorzy. Nie znaczy to oczywiście, że w niemieckiej polityce może się cokolwiek zmienić z punktu widzenia Polski na lepsze, wręcz przeciwnie. Tyle tylko, że możliwe zmiany akcentów w politycznych planach naszego sąsiada bynajmniej nie są nie po myśli po-Merkelowych płaczek.
Wybory do władz Parlamentu Europejskiego zbliżają się w szybkim tempie. Przewidziane są one, jak zwykle, na koniec pierwszej „połówki” kadencji PE, a więc w styczniu 2022. W grę wchodzi fotel szefa PE, także jego 14 zastępców oraz 5 kwestorów czyli europosłów, którzy mają w jakiejś mierze kontrolować europarlamentarną administrację.
Od jakiegoś czasu regularnie słyszę, że dla wyprowadzenia Kościoła z głębokiego (zdaniem większości komentatorów największego od czasów Reformacji) kryzysu nie trzeba zmian systemowych, a wystarczy świętość. Reformy, zmiana, także zmiana wiele elementów tego, co można nazwać systemem katolickim, przedstawiana jest jako jakaś Reformacja czy choćby reforma, która w istocie nie jest potrzebna, bo - jak to w Kościele się mówi - niezbędne jest tylko osobiste nawrócenie.
Szanowny panie Trzaskowski, piszę do Pana nie z powodu nadzwyczajnego przypływu atencji, jeno jako szeregowy (i to od lat) uczestnik Marszu Niepodległości. Chyba wreszcie złapałem, o co Panu chodzi.
Sylwia Spurek co jakiś czas zaskakuje opinię publiczną kolejnymi szokującymi postulatami, które mają przede wszystkim zwrócić uwagę na europarlamentarzystkę. Tym razem sztuka jej się udała, gdy w wywiadzie dla Piotra Witwickiego zaproponowała zakaz uprawiania jeździectwa.
Podobno dziś nie liczy się rzeczywistość, lecz narracja, czyli umiejętne przedstawienie, a może nawet i zafałszowanie na własną korzyść tej rzeczywistości. Stąd sukcesy wojny hybrydowej. Nie można złapać za rękę zielonych ludzików, bo dzięki zręcznej narracji najeźdźcy okażą się a to uciśnioną rdzenną ludnością, którą musi wyzwolić miłująca pokój i sprawiedliwość Rosja, jak w Gruzji czy na Ukrainie, a to uchodźcami uciekającymi przed rzekomymi wojnami, którzy z użyciem nożyc do cięcia drutu rwą się do zamieszkania nad Wisłą. Dlaczego nie przebija się narracja przeciwna – napastowanych przez Kreml i jego marionetki krajów? Albo dlatego, że jest słabo prowadzona, albo dla wszystkich pozostałych niewygodna.
Mroczne, melancholijne dni. Niepokojąco wzrastająca liczba chorych na COVID-19. Zagrożenie naszej ojczyzny. Upadek liberalnych elit niezdolnych lub niechcących stanąć w jej obronie.
Po raz pierwszy od wielu lat polska dyplomacja jest w autentycznej ofensywie. Wynikło to z potrzeby chwili, ponieważ atak rosyjsko-białoruski na naszą granicę musiał spowodować mobilizację dyplomacji polskiej, a w rezultacie dyplomacji krajów NATO i UE.
Sondaże wskazują, że ponad 50 proc. ankietowanych jest przeciwnych przyjmowaniu migrantów, a np. sondaż Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” pokazał, że aż 72 proc. nie chce wpuszczania do kraju migrantów z granicy polsko-białoruskiej. To nie dawało spokoju dziennikarzom „GW” i po raz pierwszy od dłuższego czasu zrobili swój własny sondaż.
Czy czeka nas kolejna wojna na Ukrainie? Istnieją ku temu wszelkie przesłanki, brak jest jednak elementu zaskoczenia. W 2014 r. Władimir Putin wykorzystał słabość przywództwa Baracka Obamy i zajął Krym, a następnie obwody doniecki i ługański, kapitulując w końcu pod oporem broniących się Ukraińców. Dziś sytuacja geopolityczna jest podobna. W Białym Domu znów rządzą słabi demokraci, natomiast Kreml ma w ręku więcej atutów.
Na ostatniej w listopadzie sesji Parlamentu Europejskiego miał początkowo wystąpić premier Mateusz Morawiecki. Nie zgodził się na to przewodniczący PE. Tymczasem na połowę stycznia przypadają wybory prezydium PE po upłynięciu połowy kadencji. Trwa walka o reelekcję obecnie kierującego pracami europarlamentu Davida Sassolego.
„Mieszkam w Warszawie, żyję w Europie” – takim sloganem (i jego wariantami w innych miastach) reklamuje się „Gazeta Wyborcza” i nie zostawia wątpliwości na temat swojej linii programowej. Linii, która była widoczna od lat – stworzenia nad Wisłą jakiegoś nowego społeczeństwa, bez właściwości i tożsamości polskiej, jakichś nowych Europejczyków, którzy tak wstydzą się swojego pochodzenia, że nawet o nim nie wspominają.
Pod tym hasłem szef MON Mariusz Błaszczak poinformował kilka dni temu opinię publiczną o pojawieniu się wśród obrońców naszej wschodniej granicy żołnierzy sportowców. Chodziło o trójkę olimpijczyków, którzy jako żołnierze zostali skierowani do zabezpieczenia logistycznego oraz regulacji ruchu.
Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak we wpisie na Twitterze odradza uczniom oglądanie „Dziadów” z Teatru im. Słowackiego jako sprzecznych z celami wychowania młodych Polaków.
Wywiad z Donaldem Tuskiem w Wirtualnej Polsce był tylko zwiastunem kłopotów. Lider PO, pytany przez dziennikarza niewykazującego poddańczej pozy o konkrety, poległ z kretesem. Nagle okazało się, że w niemal niczym Tusk nie jest sprawczy i nie ma konkretnych recept.
Każdy dzień przynosi zgony osób, które mogłyby żyć, gdyby były zaszczepione i gdyby nie były narażone na transmisję wirusa od innych. To plon działań wszystkich tych, którzy przekonywali ich, że szczepienia niosą ryzyko, że nie należy się szczepić, że nie ma żadnej pandemii.