Ostatnia Wigilia Cieplińskiego
„Zrobiliśmy choinkę, śpiewaliśmy kolędy – w ukryciu, bo głośno modlić się nie wolno. Z wigilią, żłóbkiem, opłatkiem, drzewkiem – wiążą się najpiękniejsze przeżycia, najszlachetniejsze myśli i najgłębsze wzruszenia” – pisał w grypsach do żony i synka Andrzejka ppłk Łukasz Ciepliński w katowni przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Było Boże Narodzenie 1950 roku, dwa miesiące po tym, jak komunistyczny trybunał skazał go na karę śmierci.