Na pohybel Sowietom
Zasadnicza federacyjna myśl Marszałka Piłsudskiego była i jest jedyną słuszną. Jedyną realistyczną.
Zasadnicza federacyjna myśl Marszałka Piłsudskiego była i jest jedyną słuszną. Jedyną realistyczną.
Wojna na Ukrainie okazała się testem prawdy. Na moment ścichł cały ten zgiełk. Runęły narracje.
Dążenie do samowystarczalności powinno być głównym celem strategicznym państwa. Nasz kraj posiada nadwyżki żywności. Pracujemy także nad suwerennością energetyczną. Sporo do zrobienia jest w kwestii obronności. W razie nagłego przerwania łańcuchów dostaw, w perspektywie globalnego kryzysu bądź wojny, nie powinniśmy obawiać się głodu poza okazjonalnymi deficytami. Jesteśmy eksporterami żywności, dlatego z pewnością akurat jej nam nie zabraknie.
Druga marcowa sesja Parlamentu Europejskiego odbyła się w Brukseli dokładnie w tym samym czasie, co trzy inne kluczowe dla polityki międzynarodowej szczyty: szczyt NATO, szczyt G7 i szczyt Unii Europejskiej. Stolica Belgii, mająca ambicje bycia stolicą Europy, stała się rzeczywiście nagle, choć tylko przez dwa dni – stolicą świata
Gdy tylko po raz pierwszy podczas obecnej napaści Rosji na Ukrainę skrzyknięto demonstrację pod ambasadą Federacji Rosyjskiej, pisałem na twitterze, ze równolegle zebrać powinny się tak naprawdę cztery takie zgromadzenia. Jedno tam, gdzie faktycznie pojawili się ludzie, pozostałe natomiast równolegle z nimi pod przedstawicielstwami Niemiec, USA i Unii Europejskiej.
Coraz wyraźniej daje o sobie znać agresywna narracja antyukraińska w sieci. Do tego chóru dołącza część nieodpowiedzialnych i infantylnych polityków Konfederacji.
Internet obiegło zdjęcie wykonane przed stadionem Łużniki w Moskwie po wiecu-koncercie w 8. rocznicę zajęcia przez Rosję Krymu. Był to spęd 90 tys. ludzi mający być demonstracją poparcia dla napaści na Ukrainę. Na zdjęciu widać śmietnik pełen rosyjskich flag, które uczestnicy prawdopodobnie dostali przed wejściem na stadion. To bardzo wymowny widok.
Wystąpienie Joego Bidena w Warszawie dało mocne potwierdzenie znaczenia i bezpieczeństwa Polski. Można się cieszyć z deklaracji amerykańskiego prezydenta o nieoddaniu ani cala ziemi NATO – takie zapewnienie o poważnym traktowaniu zobowiązań sojuszniczych przez Waszyngton było Polakom potrzebne.
„NYT” napisał: „Decyzja prezydenta Bidena, by uczynić Polskę swoim jedynym europejskim przystankiem po szczycie NATO w Brukseli, odzwierciedla nową rzeczywistość, jaką stworzyła wojna w Ukrainie: Polska nagle stała się osią, wokół której obracają się nadzieje Zachodu”.
Grupa niemieckich ekonomistów postanowiła przyjrzeć się oczywistej kwestii, wynikającej wprost z pytań zadawanych głośno w Europie, odkąd pierwsze pociski spadły na miasta Ukrainy – skoro wprowadzono sankcje na Rosję, ale wyjątkiem od nich jest główne źródło przychodów Kremla, czyli eksport gazu i ropy, to ile kosztowałoby niemiecką gospodarkę natychmiastowe zrezygnowanie z tych zakupów.
Ta wojna jest inna. Rozgrywa się tuż obok nas, wobec społeczeństwa bliskiego nam historycznie, z którym mamy bardzo częste kontakty. Ale jej odmienność polega przede wszystkim na tym, iż jest dla nas dostępna online. Jej potworność widać w telewizorach, komputerach, smartfonach; by ją oglądać, nie potrzebujemy korespondentów wojennych – na żywo pokazują ją nam jej ofiary.
Putin, także w przestrzeni religijnej, przekracza kolejne granice. A – poza nielicznymi wyjątkami – ludzie Kościoła nawet jeśli odpowiednio to oceniają, to nie są w stanie wyciągnąć z tego wniosków.
Nie siedzę w głowie Matteo Salviniego, więc nie wiem, co dokładnie sobie myśli o Rosji i Putinie w ostatnich tygodniach. Ale dwie rzeczy mogę stwierdzić i bez tej wiedzy.
Każdy, kto używa komputera, zna to uczucie, gdy maszyna zaczyna szwankować i pozostaje jedynie nacisnąć przycisk „reset”.
Okazuje się, że największymi „nieświadomymi sojusznikami Putina” są w Polsce nie środowiska skrajnie nacjonalistyczne, nie postkomunistyczna lewica, ale najtwardsi liberałowie. I nie trzeba tu nawet cytować guru twardych liberałów, Janusza Korwin-Mikkego. Wystarczy spojrzeć, co piszą inni komentatorzy, dla których najważniejsza jest „absolutna wolność”, zazwyczaj przede wszystkim ich.
Tak Herbert G. Wells nazwał w 1920 r. ówczesnego mieszkańca byłej carskiej rezydencji, małego, łysawego człowieczka ziejącego nienawiścią do świata, któremu chciał ponieść żagiew rewolucji po trupie „pańskiej Polszy”. Gdyby słynny angielski pisarz mógł użyć swego „Wehikułu czasu”, pewnie by się zdziwił, widząc dziś wcielenie tej samej nienawiści w obecnym – też łysawym i nędznego wzrostu – lokatorze Kremla.
Cyprian Kamil Norwid pisze: „Cała tajemnica postępu ludzkości zależy na tym, aby coraz więcej stanowczo, przez wcielenie dobra i rozjaśnianie prawd, broń największa, jedyna, ostateczna, to jest męczeństwo, uniepotrzebniało się na ziemi”. To samo można powiedzieć o cierpieniu.
Wygląda na to, że – jako boczny front rosyjskiej agresji na Ukrainę – toczy się także wojna informacyjna, prowadzona między innymi przeciwko przyjaźni polsko-węgierskiej.