Zawsze gotowi, zawsze blisko
Słowa znaczą, słowa niosą, od Słowa wszystko się zaczyna.
Słowa znaczą, słowa niosą, od Słowa wszystko się zaczyna.
Na konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego i kilku ministrów w poznańskich zakładach Cegielskiego dziennikarz TVN zadał szefowi rządu pytanie o wspólny start PiS z Solidarną Polską w nadchodzących wyborach parlamentarnych. „Tak, wystartujemy razem”, odpowiedział Morawiecki i płynnie przeszedł do następnego tematu. Czy to przesądza sprawę, trudno dziś ocenić. Jednak w tej chwili sytuacja po stronie Zjednoczonej Prawicy stała się bardziej klarowna niż po drugiej stronie sporu. Po trzęsieniu ziemi w poprzedni piątek opozycją i jej elektoratem targają wciąż wstrząsy wtórne.
Historia Łukasza J., byłego strażnika Aresztu Śledczego w Szczecinie, to przykład skrajnej patologii, która powinna być tępiona. Żadnych wątpliwości nie miał tu sąd, który za przekroczenie uprawnień i korupcję skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz czteroletni zakaz pracy jako strażnik więzienny.
Trzeba zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Gabinet socjaldemokratycznego aparatczyka, który za młodu występował przeciwko USA i wychwalał przyjaźń ze Związkiem Sowieckim – Olafa Scholza – broni dzielnie interesów Kremla.
Są już pierwsze efekty ujawnienia afery korupcyjnej w Parlamencie Europejskim. Po raz pierwszy od ponad 20 lat PE przyjął wspólny projekt rezolucji w sprawie sytuacji dziennikarzy w Maroku, krytykując ataki na wolność słowa w tym kraju i wzywając władze marokańskie do poszanowania wolności mediów oraz zapewnienia uwięzionym dziennikarzom, w szczególności Omarowi Radiemu, Soulaimane’owi Raissouniemu i Taoufikowi Bouachrine’owi, sprawiedliwego procesu.
Radosław Sikorski udzielił wywiadu Radiu Zet. Padły w nim zdumiewające tezy, np. w odpowiedzi na pytanie słuchacza o to, kto wysadził gazociąg NS2. W obliczu toczących się w kilku państwach śledztw i medialnej burzy, jaką wywołał europoseł swoimi popisami na Twitterze, powinien on darować sobie teoretyzowanie.
Świat nie ma wątpliwości: na Ukrainie szykuje się długotrwały, wyniszczający konflikt. Jeśli przywołamy sobie obrazy zniszczonej Warszawy lub innych miast zrównanych z ziemią, można odnieść wrażenie, że jesteśmy dopiero w początkowej fazie konfliktu, który może się zakończyć na ukraińskiej ziemi, ale może też podpalić cały świat.
To nieważne, że dziś na Wiertniczej pracują ludzie młodzi – bo tzw. szkołę TVN-u tworzyły osoby bardziej lub mniej uwikłane w system represji komunistycznej. Ich może już nie ma, lecz stworzone przez nich wzorce działania pozostają w użyciu.
Święci nie opuszczają posterunku, nawet gdy ten tonie.
Jak to dobrze kogoś przyszpilić, i to na wizji, najlepiej przed wielomilionową widownią. O tym wspaniałym uczuciu wie zapewne co nieco działacz Polski 2050 Szymona Hołowni Michał Gramatyka, który w programie „Minęła 20” zapragnął swoją wiedzą zaimponować Polakom.
Zadziwiający jest opór naszych zachodnich sąsiadów wobec wspólnego nacisku różnych krajów (Polska, Francja, Hiszpania, Finlandia, Włochy, a przede wszystkim USA), by Niemcy nie tylko zgodziły się na przekazanie czołgów Leopard niemieckiej produkcji Ukrainie przez inne kraje, lecz także same przekazały swoje maszyny.
Zabawne jest święte oburzenie, jakie wydobywa się spod piór propagandystów Donalda Tuska, że Szymon Hołownia nie ma ochoty podporządkować się liderowi PO. Wspólna lista opozycji to projekt nierealny – widać to zarówno po postawie Hołowni, jak i PSL. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy jest coraz bardziej widoczna słabość polityczna Tuska.
Pierwsza sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu w nowym 2023 r. odbyła się w cieniu skandalu korupcyjnego, o którym mówi się i na sali plenarnej, i na specjalnie zwoływanych posiedzeniach poszczególnych struktur PE, ale też obficie w kuluarach. Znany dziennikarz zapytał mnie, czy to największa afera w historii Unii Europejskiej. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie – gdy chodzi o wszystkie instytucje UE, ale tak – gdy chodzi o sam europarlament.
Patrzyłby poważnym wzrokiem, zawieszałby głos, że niby zbiera myśli. Bo nikt bardziej niż on nie chce pomóc, tylko nie w taki głupi sposób. Uwierzcie mi! Robiłby groźne oczy, że on na pewno nie poważy się zaszkodzić Polsce. Złośliwie, na luzie, docinałby tym, którzy go atakują, bo mają prymitywne interesy. Tłumaczyłby, że ta sprawa nie może podzielić ludzi dobrej woli, bo trzeba zniszczyć PiS, najgorsze zło.
Początek roku nie zapowiada się optymistycznie dla opozycji. Zamiast dążenia do wspólnej listy, ma raczej rozminięcie się z oczekiwaniami własnego elektoratu i głośno komunikowane wzajemne pretensje.
Słuchanie „spotkań z wyborcami”, w których bierze udział Donald Tusk, nie jest zajęciem przyjemnym. Każde z nich bowiem ma tę samą dynamikę i ten sam przekaz.
Po wielkich mediach nie spodziewamy się, na ogół słusznie, niczego dobrego. Afera korupcyjna w parlamencie Europejskim to dla prawicy temat wymarzony, ale dla euroentuzjastycznych liberałów bardzo niewygodny. Mimo wszystko „Wyborcza” czy TVN 24 na swoich stronach trochę o sprawie, ochrzczonej „katargate” piszą. Jednak inaczej wygląda to na dwóch czołowych portalach dziennikarskich, sympatyzujących z opozycją.
Generał w stanie spoczynku Ben Hodges, były głównodowodzący sił amerykańskich w Europie w latach 2014–2017, a obecnie analityk Center for European Politics w Waszyngtonie, to jeden z najbardziej wartych słuchania zachodnich ekspertów, jeśli chodzi nie tylko o wojnę na Ukrainie, ale generalnie o kwestie bezpieczeństwa. Jest nie tylko teoretykiem, lecz także praktykiem, a jednocześnie jednym z najbardziej wpływowych amerykańskich ekspertów. Dlatego każda jego analiza czy opinia ma znaczenie, pomaga odgadnąć, jak myślą kręgi wojskowe w Stanach Zjednoczonych i NATO, w jakim kierunku dalej mogą pójść działania USA i sojuszników.