Dawno, dawno temu czytałem taką dość wygodną dla orędowników teorii o globalnym ociepleniu tezę, że ocieplenie globalne objawiać się może również poprzez lokalne oziębienie. Kilka lat później nawet próbowałem o to dopytać pewnego znanego eksperta, narzekającego, że pół internetu zawraca mu głowę, gdy tylko spadnie trochę śniegu. Niestety, nie odpowiedział. Czy świat faktycznie się ociepla, nie wiem. Z jednej strony sporo ostatnio doniesień o fałszowaniu badań pod tezę, a z drugiej pamiętam, że gdy Jaruzelski żył, to te noce z 12 na 13 grudnia pod jego domem były jakieś bardziej mroźne. Kluczowa wydawała się kwestia, czy ewentualne ocieplenie to nasza wina, czy to jednak naturalne, wahadłowe zmiany klimatu i temperatury. Ostatnio trochę się jednak u nas mówi, że choćby i planeta się grzała, u nas powrócą mroźne zimy, a tegoroczna nie jest żadną anomalią, tylko przygrywką do tego, co czeka nas w kolejnych latach. Ogrzewanie podrożało znacząco, a najgorsze rachunki przed nami, tymczasem polityka i władz krajowych, i unijnych wciąż nastawiona jest na to, że grzać się będziemy tylko energią odnawialną, a najlepiej, gdybyśmy nie grzali się w ogóle. Możemy sobie pozamarzać, ostatecznie też pozaciągać chwilówki, planety nie uratujemy, ale zapunktujemy u unijnych urzędników fanatyków. Po drodze wywalają się kolejne rządowe programy pomocowe, ekologiczne wczoraj metody okazują się być objęte nowymi zakazami, najbardziej ekonomiczne i mało groźne piece kaflowe w Niemczech są legalne, u nas zabronione – i tak dalej, i tak dalej. Urzędnicy ośmieszają się w kolejnych wywiadach, bijąc rekordy oderwania od ludzi ich problemów, potem mamy z tego zabawne filmiki do mediów społecznościowych. Jednak ta głupota władzy raczej nas nie ogrzeje, potrzebna jest zmiana myślenia, a po niej – zmiana systemu. Obawiam się, że z tymi ministrami, w dzisiejszej Unii i z jej polityką klimatyczną – zupełnie niemożliwa.
Zamarznąć ze śmiechu
Ostatnio trochę się u nas mówi, że choćby i planeta się grzała, u nas powrócą mroźne zimy, a tegoroczna nie jest żadną anomalią.