Od dwóch tygodni oglądamy bardzo smutny, a nawet przerażający obraz wpadających do Wisły miliardów litrów ścieków i brudów na skutek awarii znanej już w Europie oczyszczalni „Czajka”. To zresztą druga awaria tej instalacji, która wydarzyła się na oczach całej Polski. Śnięte ryby, które pokazuje nam telewizja, świadczą o katastrofie ekologicznej.
Tymczasem tam, gdzie istnieje uzasadniona narracja o moralnych aspektach spraw, które dzieją się wokół nas, dotykamy zawsze sumienia jako stróża będącego swego rodzaju miernikiem oceniającym skalę wydarzenia. Tak więc trzeba nam przyglądać się osobom odpowiedzialnym za klęskę, która dzieje się na oczach Polski i Europy.
Odpowiedzialność zaczyna się od nazwania rzeczy po imieniu
Za tę awarię ponoszą odpowiedzialność prezydent Warszawy i jego współpracownicy. Owszem, trzeba brać pod uwagę konteksty związane z funkcjonowaniem oczyszczalni „Czajka”, ale jest rzeczą jasną, że za organizację pracy w pewien sposób ponosi odpowiedzialność także formacja polityczna prezydenta Warszawy. Poza tym ważne jest podejście władz miasta do tego wydarzenia.
Sprawy są oczywiste i wymagają nazwania rzeczy po imieniu. Istotne jest określenie rozmiarów tej klęski i jakiś żal, a także troska wskazująca na ból i wielki narodowy kłopot. Tymczasem zachowanie, jakie obserwujemy, nosi znamiona zachowania politycznego. Patrzymy na postawę prezydenta Warszawy jako kandydata, który uzyskał 10 mln głosów w wyborach prezydenckich. Ciekawe, co teraz myślą ci, którzy głosowali na człowieka, który nie umie sobie poradzić z jednym trudnym problemem?
Przy okazji warto zwrócić uwagę na zaproponowane przez pana Trzaskowskiego utworzenie ruchu Nowa Solidarność. To przecież kradzież nazwy, która ma swoją historyczną i zasłużoną tożsamość. To propozycja bardzo podobna do zarzucenia tęczowej flagi na postać Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu.
Gdzie ich poczucie przyzwoitości?
Właśnie dlatego trzeba mówić Polakom o przyzwoitości życia i postępowania, która dzisiaj gwałcona jest każdego dnia. Przecież Polska jest krajem, który jeszcze rozumie znaczenie słów „normalność” i „przyzwoitość”, co stanowi o tym, że jest szanowana w Europie i na świecie. Oczywiście, funkcjonują w Polsce różne wrogie agentury, które chcą wprowadzić chaos myślenia i chaos życia.
Trend wprowadzania bałaganu i chuligaństwa na polskie ulice obserwujemy prawie codziennie. Wielu porządnych, uczciwych ludzi przeżywa lęk i strach. Atak na spokojną Polskę trwa już od pewnego czasu. Szkoda, że niektóre partie włączają się w antypolskie działania jako totalna opozycja.
Nie wiem, co się stało z wieloma ludźmi z Platformy. Słyszymy narrację, że postradali rozum i utracili poczucie normalności. A co się stało z ich wiarą i chrześcijańską moralnością? Przecież w tej chwili oni popierają ateizm i niemoralność. Musimy sobie uświadomić, że prezydent Warszawy podpisał genderową kartę LGBT, która jest dokumentem antychrześcijańskim. Gender ma pochodzenie antychrześcijańskie, trzeba wprost powiedzieć, że jest opcją Antychrysta. A zasady wiary i religii chrześcijańskiej są jasne i oczywiste. „Taka jest nasza wiara” – mówimy przy sakramencie chrztu.
Śnięte ryby są znakiem śniętego sumienia. To bardzo smutny i przerażający obraz. Niestety, prawdziwy nie tylko nad Wisłą, lecz także w wielu polskich sercach. Przypomnijmy słowa św. Jana Pawła II wygłoszone podczas pielgrzymki w Skoczowie: „Polsce najbardziej potrzebni są ludzie sumienia”.
Wielu naszych rodaków ma śnięte sumienia. One nie funkcjonują, one śpią albo jeszcze gorzej – są wypaczone, źle uformowane. Polska musi coś z tym zrobić, jeśli ma wypełnić swoją dziejową misję w Europie.
Droga do nawrócenia serc i budzenia sumień
Ruch „Europa Christi – Mundus Christi” proponuje działania na rzecz odrodzenia rodzin. Pojedynczy człowiek jest za słaby, żeby wytrwać w dobrych zamiarach. To właśnie rodzina może go umocnić, żeby mógł wytrwać w dobrym. Proponujemy tworzenie w rodzinach klubów „Europa Christi”. Celem takiego klubu jest umocnienie życia rodzinnego przez powrót do zwykłego pacierza, serdeczne rozmowy w rodzinie, niedzielną mszę św. dobrze przemodloną, udział w rekolekcjach.
Trzeba, abyśmy dbali o wspólnotę stołu. Jeżeli spożywamy posiłek, to przy stole powinno znaleźć się jedno wolne krzesło. To krzesło dla Chrystusa, który prawdziwie zmartwychwstał. On przecież jest z nami. Chce nam towarzyszyć. Na krześle Chrystusa można postawić krzyżyk, położyć Pismo Święte, różaniec. To będą święte znaki jego obecności.
Jeżeli rodzina będzie miała wiarę i świadomość, że Pan Jezus jest tam obecny, to w tym towarzystwie wszyscy będą się czuli dobrze. Może wydawać się to niemożliwe do spełnienia. Ale nie ma innej drogi do nawrócenia serc, jak tylko przez dobre życie rodziny. O stworzeniu klubu „Europa Christi” można powiadomić duszpasterza, a nawet zaprosić go do rodziny.
Gdyby udało się zrealizować program Ruchu „Europa Christi – Mundus Christi”, to nie mielibyśmy śniętych sumień. W sumieniu bowiem rozgrywają się losy narodów. Jeżeli na świecie dzieje się tak wiele nieszczęść i zadawane jest tyle bólu, to przyczyny należy szukać w źle uformowanym sumieniu ludzi odpowiedzialnych za losy świata. To samo dotyczy Polski. Nie byłoby śniętych ryb, nie byłoby katastrofy ekologicznej, gdyby funkcjonowało dobre sumienie.
W obliczu trudnych czasów, w sytuacji pandemii i niepewności jutra trzeba obudzić sumienie, trzeba się zwrócić do Boga o pomoc i zadbać o normalność spojrzenia na życie. Uratować nas może to, co jest normalne, co jest zgodne z Dekalogiem, ze zwyczajnym, dobrze funkcjonującym sumieniem. Dlatego przypominam słowa św. Jana Pawła II: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”.
Ruch „Europa Christi – Mundus Christi” mówi: zróbcie miejsce dla Chrystusa w waszej rodzinie. To jest jedyny ratunek.
Autor jest założycielem i moderatorem Ruchu „Europa Christi – Mundus Christi”