Nie chodzi tu nawet o stopień odpowiedzialności za tę tragedię komendanta głównego policji czy ludzi z ministerstwa, któremu policja podlega – w tym samego szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. Te kwestie będzie można jednoznacznie ocenić dopiero po skrupulatnym śledztwie dziennikarskim – chociaż już teraz widzimy, że skala nieprawidłowości wykracza poza samą jednostkę w Piasecznie, że najprawdopodobniej na najwyższych szczeblach doszło do próby zatuszowania tej sprawy. Ta sytuacja musi stać się punktem wyjścia do rozmowy o tym, co w policji nie gra, co trzeba zmienić, żeby do podobnych koszmarów nie dochodziło. O tym właśnie głośno mówi opozycja. Tymczasem „uśmiechnięta” władza uznała ten temat za niewygodny i robi, co może, żeby zamieść go pod dywan. Konsekwencje takich działań będą oczywiste. Przestępstw tego typu będzie więcej, a ofiary będą bały się je zgłaszać. Oto prawdziwe piekło kobiet. No ale skoro jest „uśmiechnięte”, to nasze feministki od Marty Lempart grzecznie chowają głowę w piasek.
Uśmiechnięte piekło kobiet
Koszmarne przestępstwo seksualne, jakiego w Piasecznie dopuścił się policjant na swojej podwładnej, w normalnym państwie powinno wywołać gigantyczny skandal.