Podczas wspomnianych obrad padło wiele propozycji, ciekawych albo ekscentrycznych, ale mogących stanowić zaczątek odraczanego od 30 lat uzdrawiania szkoły. ZNP nie wziął udziału w tych obradach z jednego powodu: jego cała siła to wykrzyknik ze strajkowego plakatu, slogany, wrzaski, nasuwające na myśl definicję sformułowaną przez Patyczaka, legendę punk rocka: „trzy akordy, darcie mordy”. ZNP nie mógł wziąć udziału w dyskusji, bo musiałby ujawnić swoje poglądy, program, co byłoby dla niego samobójstwem. Wyszłoby na jaw, że nikt z merytorycznych dyskutantów ich nie popiera. Bo streszczają się one w kilku punktach: pozostawienie dotychczasowego chorego systemu i marnotrawienie na niego pieniędzy, promowanie miernot oraz więcej „tęczowych piątków” i LGBT. Niejednemu z protestujących, mimo amoku, wykrzyknik zamarłby na ustach.