Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marek Bober
09.07.2026 13:00

Trump jak Reagan: „Komunizm jest wrogiem wolnych ludzi na całym świecie”

Dla radykalnej lewicy rocznica ogłoszenia Deklaracji Niepodległości USA stała się po raz kolejny powodem do ataku na republikę Stanów Zjednoczonych. W czasie gdy kraj obchodzi 250-lecie swojego powstania i uzyskania niepodległości, niedawne sondaże wskazywały na spadek poziomu patriotyzmu oraz rosnący pesymizm co do stanu amerykańskiej demokracji. Mniej Amerykanów postrzega demokrację jako kluczowy element tożsamości USA.

Okazuje się, że od lat głoszone – przy ogromnym wsparciu mediów – slogany, iż Amerykanie nie mają powodów do dumy – bo kraj został zbudowany na krzywdzie innych, niewolnictwie, rasizmie i przemocy – tak naprawdę przeciętnych ludzi mało już obchodzą, jednakże robią spustoszenie w głowach młodszych pokoleń. 

Ameryka mimo wszystko godnie uczciła rocznicę niepodległości, czego zwieńczeniem były przygotowane z rozmachem uroczystości w Waszyngtonie.

Co upamiętnia 4 lipca?

„Nawet gdy Ameryka świętuje swoje 250-lecie, istnieje wiele powodów, by zastanawiać się nad przyszłością tego kraju” – pisał Victor Joecks na portalu The Patriot Post (patriotpost.us). 

„Ameryka porzuciła swoje chrześcijańskie dziedzictwo. Finansowane przez państwo szkoły uczą dzieci nienawiści do USA i – dalej – do cywilizacji zachodniej. Od dziesięcioleci wskaźniki urodzeń utrzymują się na ogół poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Widać już owoce tych tendencji. Darializa Avila Chevalier, kandydatka demokratów do Kongresu z Nowego Jorku, założyła grupę dążącą do »całkowitego wyeliminowania cywilizacji zachodniej«. Na kampusach uniwersyteckich i ulicach Nowego Jorku rozbrzmiewały okrzyki: Śmierć Ameryce! Muzułmanie otwarcie snują plany przekształcenia Ameryki w kraj muzułmański” – czytamy. 

Być może w ocenie konserwatywnego publicysty jest trochę przesady, ale trudno nie dostrzec negatywnych skutków politycznej i ideologicznej presji na społeczeństwo amerykańskiej lewicy. 

Zgodnie z wynikami nowego sondażu niemal połowa Amerykanów nie wie, jakie wydarzenie było upamiętniane. Badanie przeprowadzone przez libertariański think tank Cato ­Institute wykazało, że jedynie 53 proc. respondentów potrafiło poprawnie wskazać przyjęcie Deklaracji Niepodległości jako wydarzenie historyczne, z którym wiąże się data 4 lipca. Z kolei 46 proc. ankietowanych przyznało, że nie wie, co upamiętnia ten dzień; w przypadku przedstawicieli pokolenia Z odsetek ten wyniósł aż 61 proc. 

Ponadto 58 proc. wszystkich badanych nie znało głównego celu Konstytucji USA, a 57 proc. nie potrafiło wyjaśnić, dlaczego Stany Zjednoczone ogłosiły niepodległość od Wielkiej Brytanii. Choć większość uczestników sondażu (86 proc.) wyraziła wdzięczność za to, że są Amerykanami, to 60 proc. stwierdziło, iż ich zdaniem kraj odszedł od zasad, na których został zbudowany. 

Co więcej, 56 proc. ankietowanych wyraziło obawę, że w ciągu najbliższych 50 lat Stany Zjednoczone mogą przestać być wolnym narodem. Osoby z tej grupy wskazywały na niepokój związany z korupcją, koncentracją i nadużywaniem władzy oraz nieznajomością fundamentalnych zasad państwa.

Wśród najważniejszych gwarancji i praw wymienianych przez respondentów znalazły się: wolność słowa, prawo do głosowania, równa ochrona prawna, wolność wyznania oraz prawo do rzetelnego procesu sądowego. Słusznie jednak przypominano, że Ameryka została zbudowana inaczej od innych państw, bowiem oparto się na wartościach i zasadach. 

Były republikański spiker Izby Reprezentantów Newt Gingrich celnie zauważył, że Deklaracja Niepodległości wciąż budzi grozę wśród socjalistów i tyranów – zarówno w kraju, jak i za granicą. Podkreślił też, że obchody 250. rocznicy powstania państwa przypadają na czas, w którym na sile przybiera poważny ruch antyamerykański: „Nagle ludzie zamieszkujący krańce kontynentu postanowili rzucić wyzwanie całemu systemowi, który dotąd dominował w ich świecie. Królowie, carowie i cesarze otrzymali jasny sygnał: władza nie pochodzi od nich – jej źródłem jest Bóg”.

Komunista to nie patriota

Fundamentalne przemówienie wygłosił za to prezydent USA. Znakomicie się stało, że zagrożenie ze strony wroga wewnętrznego było osią wystąpienia Donalda Trumpa w przeddzień rocznicy. Okazało się ono szybką reakcją na niedawne zwycięstwa w prawyborach odniesione przez polityków określających się jako demokratyczni socjaliści lub postępowcy. Prezydent i republikanie wskazują na tych skrajnie lewicowych kandydatów jako na prawdziwe oblicze Partii Demokratycznej i zagrożenie dla USA. 

Przemawiając w Keystone w Dakocie Południowej, na tle góry Rushmore, Trump ostro potępił komunizm i oświadczył, że „wobec takich doktryn nie może być żadnej taryfy ulgowej”. – Obecnie obserwujemy odrodzenie komunistycznego zagrożenia w naszym kraju, w tym ze strony osób przybywających do nas z zewnątrz, które wyznają idee całkowicie sprzeczne z naszym stylem życia i naszym wielkim sukcesem – oświadczył. 

– Komunizm jest wrogiem wolnych ludzi wszędzie – wszędzie na świecie; nigdy się nie sprawdza, jest wrogiem konstytucji, a przede wszystkim jest wrogiem daty 4 lipca 1776 r.; jest prawdziwym wrogiem – ocenił Trump. 

Życie, wolność i dążenie do szczęścia

Wystąpienie w Mount Rushmore było jednym z głównych punktów obchodów #America250, organizowanych przez administrację federalną. Trump wielokrotnie podkreślał, że rocznica ta stanowi okazję do krzewienia patriotyzmu i świętowania powstania państwa – motywów, które zajmują ważne miejsce w jego publicznych wypowiedziach od czasu powrotu do Białego Domu. 

Trump argumentował, że ideo­logia komunistyczna jest zasadniczo sprzeczna z wartościami, na których oparto naród, nazywając ją „całkowitym przeciwieństwem życia, wolności i dążenia do szczęścia”. – To śmierć, tyrania i dążenie do zła – powiedział, dodając, że systemy komunistyczne „zabiły 100 mln ludzi w samym tylko minionym stuleciu”.

Prezydent Stanów Zjednoczonych przeciwstawił amerykańskie dziedzictwo ideologii marksistowskiej, oświadczając: – Można być lojalnym wobec Karola Marksa albo wobec Ameryki. Można być komunistą albo patriotą. Nie można być jednym i drugim.

Swoje wystąpienie Trump zakończył zapewnieniem, że Stany Zjednoczone nadal będą stanowczo odrzucać ideologię komunistyczną. – Ameryka nigdy nie będzie krajem komunistycznym – ogłosił.  

Amerykanie dostrzegają wyzwanie

I oby miał rację. Ameryka przez 250 lat przeszła wiele i dużo zbudowała. Dobrze, że prezydent i jego administracja wyczuwają największe dla USA zagrożenie w tej chwili, czyli marsz po władze i mózgi ludzi amerykańskiej radykalnej lewicy. W bodaj najbardziej podniosłym fragmencie wystąpienia Trump podkreślił wyjątkowość Ameryki. 

– Amerykanie cenią doskonałość, podziwiają śmiałość i szanują ambicję – przypomniał. – Jesteśmy narodem marzycieli i ludzi wiary, wojowników i odkrywców, ludzi czynu i bojowników; w każdym ludzkim przedsięwzięciu Amerykanie dostrzegają wyzwanie, któremu trzeba sprostać.

I dodał: – Pokażcie nam górę, a ją zdobędziemy. Pokażcie nam ocean, a go przepłyniemy. Pokażcie nam problem, a go rozwiążemy. Pokażcie nam zadanie, które świat uznaje za niemożliwe do wykonania, a Amerykanie je zrealizują – doceniał swój naród Trump. 
Warto te słowa zapamiętać. Słowa wielkiego prezydenta z okazji wielkiej rocznicy wielkiego kraju.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE