Na przykład, gdyby to było starcie chrześcijaństwa z islamem, w konflikt już dawno zaangażowana byłaby Gruzja, podobnie jak Armenia, jeden z najstarszych krajów chrześcijańskich. Tymczasem Gruzja zachowuje tu konsekwentnie od lat neutralność. Konflikt o Górski Karabach to konflikt o ziemię, na tle etnicznym. Zderza się nacjonalizm ormiański z nacjonalizmem azerskim, który z kolei wpisuje się w ideę panturecką (nie zapominajmy, że wiele narodów od Kaukazu po Azję Środkową jest etnicznie spokrewnionych z Turkami). Może „konflikt narodowy” czy „konflikt etniczny” nie brzmią tak efektownie, jak „zderzenie cywilizacji”, „wojna religijna”, ale nacjonalizm (w rozumieniu opisowym, a nie pejoratywnym) to potężna siła i budująca, i destruktywna. Wbrew pozorom w XXI w. może odegrać większą rolę niż religia.
To nie jest konflikt religijny
Niektórzy publicyści i internauci w Polsce zaczęli opisywać konflikt ormiańsko-azerski jako konflikt chrześcijaństwa z islamem. Jest zrozumiałe, że tak chcą go przedstawić państwo armeńskie i diaspora ormiańska na całym świecie, by zyskać przychylność jak największej liczby krajów. Ale nie jest to zgodne z prawdą.