Jak zawsze, gdy obchodzimy rocznice powstań narodowych, pojawiają się w przestrzeni medialnej dwa typy głosów. Z jednej strony mamy apologetów zrywów niepodległościowych, a z drugiej zajadłych krytyków, którzy powstania nazywają „błędami”, „zbrodnią” etc. Notabene i w czasie insurekcji tak bywało – jak właśnie choćby w wypadku największego naszego powstania w wieku XIX, czyli Powstania Styczniowego.
Podział na białych i czerwonych rozpoczął się jeszcze w dobie przedpowstaniowych protestów studenckich, a potem okazał się wewnętrznym podziałem, w którym zaznaczały się istotne różnice poglądów. Jednak przecież i biali włączali się do walki z Moskalem nawet wtedy, gdy patrzyli na zryw krytycznie. Czasem wręcz mocniej na wyobraźnię działa to, gdy za broń chwyta ktoś, kto uważa walkę za błąd, ale wie, że gdy biją się i wykrwawiają nasi, to nie można stać z boku. Trzeba jednak również pamiętać, w jakich warunkach wybuchło powstanie, co się działo przed nim, a rozpoczynanie publicystycznej analizy od stycznia 1863 roku i od branki, w której na skutek akcji „przecinania wrzodu” zainicjowanej przez margrabiego Wielopolskiego Moskale wyciągnąć chcieli najlepszą młodzież polską, to zanurzanie się w pobieżną ocenę, bez wejścia w szeroki kontekst społeczny. Nie powinno się o powstaniu mówić i pisać, odcinając od tej refleksji wszystko to, co działo się w dwóch latach poprzednich (1861–1862), a nawet trzech, gdy sięgniemy jeszcze do roku 1860 i pogrzebu generałowej Sowińskiej. Przez dwa lata Polacy byli świadkami najgorszych gwałtów dokonywanych przez Rosjan – morderstw i masakr. Jedną z najbardziej krwawych była ta z 8 kwietnia 1861 roku na placu Zamkowym: zamordowano wówczas zapewne około 300 osób (oficjalne, mocno zaniżone dane rosyjskie wymieniały imiennie 98 osób). Krew płynęła ulicami. Ludzi wsadzano setkami do cytadeli. Bito i męczono młodzież. Bez tego wszystkiego analiza przyczyn wybuchu powstania jest kaleka. I skutkuje pobieżnymi opiniami.
#GazetaPolska | W Nowej Lewicy rządzi stara komuna SB, PZPR i ORMO wiecznie żywe
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) January 30, 2026
Czytaj » https://t.co/dlChPuPqiW pic.twitter.com/NnL2Ne8mof