Cóż, dawniej prestiżowymi gatunkami dziennikarskimi były reportaż, felieton czy esej. To dziś zabytki, na Balu Dziennikarzy prestiż dają lifting, botoks oraz silikon. W tym zoologu Monika Olejnik z palmą na głowie była staroświecką konserwatystką, bo jednak coś pisze lub o coś pyta. Nie wiem, czy bardziej był to bal u Senatora, czy bal na Titanicu, ale to ten zoolog nadawał ton debacie w III RP. Jeśli dopiero kryzys w stosunkach polsko-izraelskich powoduje, że… zaczynamy na serio rozmawiać o historii, jeżeli po Smoleńsku nikt nie zrobił śledztwa, a każda pogróżka niemieckich mediów wywoływała pisk przerażenia, to dlatego, że pozwoliliśmy zoologowi obsypanemu kasą zastąpić polskie dziennikarstwo.