To nie partia Zandberga mordowała patriotów, tylko partia Czarzastego. Jeśli nasza scena polityczna ma przestać być bantustanem, oddzielenie jednego od drugiego jest ważne. Dlatego gdy w listopadzie ub.r. pojawiły się w mediach sugestie, że Razem może wejść w sojusz z Robertem Biedroniem, postkomunistą z rodowodem SLD, uznałem to za regres na drodze do normalności. Ale ostatnio Biedroń pokazał Partii Razem wyraźnie, gdzie ma jej idee, i zaprosił do siebie jako doradcę Leszka Balcerowicza. I obiecał mu zorganizować „serię spotkań” w Słupsku. No to ideowcy z Partii Razem mają okazję się przekonać, że mamy rację, mówiąc, jak wielką, ponadideologiczną patologią jest oligarchiczno-agenturalno-bezideowy postkomunizm.