Choć Zjednoczona Prawica zajmuje się formowaniem rządu i przygotowaniem pierwszych aktów parlamentarnych, z opiniami śpieszą koalicjanci mniejsi. Między Patrykiem Jakim a Jarosławem Gowinem wywiązał się dialog głuchych. Europoseł stwierdził, że w Polsce trwa proces „wrogiej [lewackiej] socjalizacji społeczeństwa”, któremu nie postawiono tamy. W zamian wicepremier przestrzegł przed ofensywną prawicowością w stylu Konfederacji. Niepokojący problem leży głębiej. Jest sprawą wieloletnich zaniechań, wskutek których wszędzie – w szkołach, na uczelniach, w mediach, kinach – zabrakło wielkiej „narracji” narodowotwórczej, nowej wyobraźni związanej z naszą wielowiekową historią, konsekwentnej nauki polityczności, apologii suwerenności, wizji cywilizacji. Zwykłej inteligenckiej oferty kulturalnej jako kuracji tlenowej dla milionów ofiar komercyjnej rozrywki.
Rachunek zaniechań
Powyborczy rachunek błędów obozu władzy zostanie chyba sprowadzony do indywidualnej odpowiedzialności za niektóre fałszywe decyzje i jałowe działania. Publicyści od razu np. wzięli na cel propagandę TVP. Wskazali też, że w kampanii przelicytowano polski model państwa dobrobytu (z dekretowaniem przyszłej płacy minimalnej).