Wszystkim „purystom” wojennym należy przypomnieć, że od czasu rewolucji z 1979 r. Islamska Republika Iranu oraz wspierane przez nią bojówki terrorystyczne odpowiedzialne są za śmierć ponad 1000 żołnierzy i cywilów – obywateli USA. Zamachy bombowe w Bejrucie w 1983 r., na kompleks Khobar Towers w 1996 r. i na ambasady USA w Kenii oraz Tanzanii w 1998 r. to tylko niektóre – szkoda, że zapomniane – krwawe akcje podjęte przez Iran. To rządzący w Teheranie mają krew na rękach, a nie ci w Waszyngtonie.