Tajemnice sędziego, agenta Łukaszenki » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Po wiosennym spacerze w Łazienkach

Odwiedziłam park Łazienkowski po dwóch latach przerwy. To dziś inne miejsce niż wtedy, gdy dominowały tu zamyślone samotne starsze pary i melancholijni młodzi ludzie – pojedynczo lub w gromadach. Japończyków także mniej. Warszawski park przemierzają przede wszystkim wzdłuż i wszerz ukraińskie mamy z dziećmi, po dwoje, troje, w wózkach i pieszo. Towarzyszą im babcie, ciocie, starsze siostry. Jest znowu rodzinnie, wesoło, gwarnie.

Rodziny ukraińskie często mają w ręku przewodniki, interesuje ich nie tylko wiewiórki i łabędzie, ale gatunki drzew i zabytki. I tak pomyślałam o niektórych „prawicowych” komentatorach mieniących się „realistami”, którzy dziś z marsowymi obliczami gwałtownie podliczają, „ile nas kosztują uchodźcy”, i straszą, że „nawet bogatej Ameryki nie stać na miliony migrantów”. Powinni zostawić swoje złowróżbne słupki i zastanowić się przez chwilę, czy wobec ewidentnego kryzysu demograficznego ten przypływ młodych pokoleń z bliskiego nam kraju – a wielu przybyszy z pewnością tu zostanie – nie tylko nie ograniczy Polakom przestrzeni życiowej, ale może zapewnić o wiele spokojniejszą przyszłość. Także im samym.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Ewa Polak-Pałkiewicz
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo