Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko
08.01.2026 10:00

Parodia liberalnej demokracji

Moje pokolenie szkoły podstawowe i średnie kończyło już w III RP. W demokrację ludową wierzyliśmy więc tyle co w bajki, bo przecież od połowy lat 80. doskonale było widać, że w tym wszystkim chodzi o coś innego niż powszechna równość i sprawiedliwość społeczna.

W III RP okazało się z kolei, że wolny rynek był przykrywką dla mafijno-politycznych układów, budowanych przez uwłaszczoną nomenklaturę. Kapitalizm po polsku wcale nie stworzył powszechnej równości możliwości, co najlepiej pokazały kariery resortowych dzieci. Od 1989 r. słyszeliśmy też sporo o tolerancji i pluralizmie, lecz z dekady na dekadę te hasła mutowały w pałki, którymi lewicowo-liberalne elity coraz chętniej okładały inaczej myślących. Dziś, gdy spotykam ludzi, którzy zaufali Donaldowi Tuskowi, widzę, że albo są straszliwie rozgoryczeni i nerwowo zmieniają temat z polityki na pogodę, albo zacięli się w swojej nienawiści do każdego, kto stawia im niewygodne pytania. Rozumiem, że PRL się nie udała – zbyt wiele ciążyło na niej kłamstw i zbrodni założycielskich. Z kolei naszym „Europejczykom z polskimi dowodami osobistymi” w kilka dekad udało się roztrwonić społeczne zaufanie do demokracji liberalnej. I dlatego coraz częściej sięgają po restrykcyjne prawo.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane