A tu życie społeczne idzie swoją drogą, cywilizacja skręca w wyraźnie przeciwnym kierunku niż dusze ludzi władzy. Oto polityka kulturalna, wyzbyta wizji i dynamiki, przegrywa na całego z projektem kulturotwórczym lewicy. Oto media publiczne nie podejmują działań na rzecz kultywowania i przekazywania kanonicznego dziedzictwa. Często z uzasadnieniem mówi się o zagrożeniach wolności słowa i sumienia... Gdy wówczas obóz władzy zamyka się w politycznym kredowym kole działaczy, funkcjonariuszy, ekspertów, gdy głuchnie na głos niezależnych autorytetów i oddala się od społeczeństwa obywatelskiego – popełnia błąd najgorszy z możliwych. Gdy zrywa ten podstawowy pakt – wystawia swoją wiarygodność na ryzyko utraty. Całkowitej, nieodwracalnej.
O wiarygodności powtórnie
Załóżmy, że w wyborach parlamentarnych bezwzględną większość zdobywa partia, która deklaruje wartości konserwatywne; która twierdzi, że kładzie nacisk na tożsamość, tradycję i dzieje narodowe. Frakcja parlamentarna, jak również gabinet rządowy składają się wyłącznie z deputowanych i ministrów zapewniających zawsze i wszędzie, że stanowią prawa i rządzą zgodnie z mandatem otrzymanym od konserwatywnego elektoratu.