Pięć koszy lub worków w kawalerkach, pracowniach itp. lokalach oddziela po prima aprilis 2019: papier, metale i tworzywa sztuczne, szkło, bioodpady i odpady zmieszane.
Zgoda, to wszystko ma jakiś sens ekologiczny, może i ekonomiczny. Ale wchodzi w grę także nakazowa i opresyjna polityka UE – czyli kary finansowe za niewykonanie planu recyklingu. Wchodzi w grę ograniczenie wolnego rynku: samorządy narzucają firmę i opłaty. Mamy do czynienia z zakusami na prawa obywatelskie (nieuprawnione monitorowanie zachowań, odpowiedzialność zbiorowa). Państwo ponosi ogromne wydatki, by nauczyć ludzi sortowania śmieci. Ostatnia kampania informacyjna pochłonęła 1,7 mln zł. A wystarczyłoby, żeby na każdym opakowaniu pojawił się symbol konkretnej frakcji. I żeby rozpowszechnić opakowania zwrotne.