Pod przekazem telewizji publicznej jest zapewne jakiś zakamuflowany projekt polityczności – obliczony na znęcenie „elektoratu sprawiedliwości społecznej” i utwierdzenie mu w głowach wyborczego komunikatu: „dajemy, co obiecujemy; to my, i tylko my, zdajemy egzamin z wiarygodności”. Odnoszę wrażenie, że wyłącznie TVP3 ma dla tego komunikatu autentyczne i skuteczne podłoże – podłoże lokalności i wspólnotowości. Szeroka elita konserwatywna, która jeszcze nie wyrzuciła telewizora na pobliski śmietnik, przechowuje – niezależnie od kategorii generacyjnych – pewien standard telewizji, którego nie domyślają się włodarze głównych anten po wykreowaniu TVP Kultura i TVP Historia. Misja telewizji to pewien niezbędny poziom kultury, to też powinność edukacyjna. A reszta sama się zrobi.