Atak miał być przeprowadzony na zgromadzonych w Białym Domu gości. Nie ma znaczenia, czy niedoszli zamachowcy należą do jakiejś zorganizowanej grupy, np. Antify, czy też działali samodzielnie. Z pewnością łączy ich lewicowy radykalizm, być może wiara w marksizm, ale przede wszystkim nienawidzą oni Ameryki, przynajmniej tej utożsamianej z obecnym prezydentem i jego zwolennikami. USA mają stałych wrogów zewnętrznych – Chiny, Rosję i Iran – ale też wewnętrznych, czyli ekstremistyczną lewicę, często pospolitych terrorystów i bandytów. Czas najwyższy ich unieszkodliwić, aby uniknąć wielkiej tragedii.