Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
01.10.2018 08:38

Nergal i Smarzowski

„W Polsce jest pięć mszy w kościele dziennie, a w Czechach jedna na tydzień” – tak wyjaśnił Wojciech Smarzowski, dlaczego zdjęcia do filmu „Kler” kręcił u naszych sąsiadów. Jak reżyser wytłumaczy fakt, że Polacy tak często chodzą do tych strasznych kościołów, że jest w nich tak wiele mszy?

Zapewne myśl Smarzowskiego wahać się będzie między podejrzeniem, że jurnym wiernym brakuje orgii seksualnych, a tym, że chleją przy okazji mszy wódę na umór. Jeśli podzieli się ową myślą z mediami, te zachwycą się jej intelektualną głębią oraz odwagą. W tym samym wywiadzie dla Onetu Smarzowski powiedział, że jeśli miał wątpliwości, czy jakaś scena jest OK, pytał eksperta – Piotra Szeląga. Szeląg to były ksiądz, co z hukiem odszedł z Kościoła, obrzucając go wyzwiskami. No to obiektywny ekspert, zaśmiałem się, szkoda, że jeszcze satanisty Nergala nie wziął sobie na konsultanta. No i prawie wykrakałem, bo w wywiadzie dla Wp.pl Nergal pochwalił się, jak ze swoim kolegą Wojtkiem Smarzowskim pił wódkę i namawiał go: „Taki młody ksiądz pedofil to rola stworzona dla Nergala”. To z dedykacją dla tych, którzy bredzą, że Smarzowski chciał coś, w imię prawdy, opowiedzieć o problemach Kościoła.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane