Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jakub Maciejewski
16.04.2026 07:21

Naród ma zawsze rację

Prezydent Mołdawii, stojąca na czele proeuropejskiej opcji swojego kraju, skapitulowała. Nie podała jednak w wątpliwość koncepcji wstąpienia do Unii Europejskiej, ale zakwestionowała sens niepodległości państwa. W wywiadzie dla jednego z anglosaskich podcastów zadeklarowała: „Jeśli mielibyśmy referendum, głosowałabym za zjednoczeniem z Rumunią”.

Polityk uzasadniła to zmianami geopolitycznymi, w domyśle zwłaszcza wojną Rosji z sąsiednią dla Mołdawii Ukrainą. „Coraz trudniej jest małemu krajowi takiemu jak Mołdawia przetrwać jako demokracja” – tłumaczyła. To ważna deklaracja, bo do tej pory europejski i niemiecki mainstream, wspierający Maię Sandu, zachęcał Kiszyniów do wstąpienia do wspólnoty europejskiej jako osobne i niezależne państwo.

Zakładał przy tym, że małą republikę uda się zupełnie zdominować politycznie i gospodarczo, a elity mołdawskie niechętnie patrzyły na zjednoczenie z Rumunią, bojąc się utraty wpływów na rzecz Bukaresztu. Ale stało się – ostatnia nadzieja euroentuzjastów przyznała rację patriotom, którzy zgodnie z historyczno-kulturowym kontekstem uznają, że Mołdawianie i Rumuni są jednym narodem, choć żyjącym w dwóch różnych państwach. Jak kiedyś NRD i RFN. Oto więc nie establishment, ale naród ma na końcu zawsze rację.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej