Fachowcami od niej mieli być Leszek Balcerowicz oraz „nowy Balcerowicz”, czyli Ryszard Petru. Dlaczego? Bo tak twierdzi „biznes”, czyli organizacje zdominowane przez bossów z rodowodem w PRL-u. Kariera biznesowa Morawieckiego była nietypowa dla III RP – do państwowego banku trafił z nadania AWS-u, a potem postawili na niego inwestujący w bank Irlandczycy. Syn lidera Solidarności Walczącej jako bankier wspierał inicjatywy dotyczące Żołnierzy Wyklętych. Jeśli premier Morawiecki zdoła pożenić na trwałe modernizację z antykomunizmem, ustawiając ją w kontrze do nienowoczesnego skansenu postkomunistycznej nomenklatury, odegra rolę historyczną. Upadek Petru i awans Morawieckiego może się stać pewnym symbolem. Natomiast jeśli w imię pragmatyzmu i nienarażania się na ataki mediów zrezygnuje z antykomunizmu, przegra, bo po pierwsze, postkomunistyczna maszyneria przemieli go dla własnej korzyści, a po drugie, utraci poparcie własnego obozu.
Morawiecki zamiast Petru
Mateusz Morawiecki stoi przed szansą na ostateczne przełamanie stereotypu, który był jednym z fundamentów III RP. Głosił on, że prawica nie zna się na gospodarce, co jest składnikiem jej „nienowoczesności” równie oczywistym jak niechęć do gender.