Życzę jak najlepiej tej antenie i chciałbym zachować o niej jak najlepsze zdanie. Ale o to niestety coraz trudniej. Z każdą zmianą ramówki przybywa rozczarowań. I nie chodzi tylko o to, że konstruktorzy programu czują się w obowiązku zmieniać przy każdej okazji porę nadawania audycji o starej dobrej tradycji. Stale na niekorzyść zmienia się dominujący charakter przekazu muzycznego. Coraz więcej audycji-miksów, hybrydycznych treści w sztucznych ramach. Trochę muzyki klasycznej (raz dawnej, raz niedawnej), potem kawałek jazzowy, coś na ząb w stylu pop i da capo. Zamiast kanonu? Dużo pospolitych produkcji tzw. małych mistrzów. Wykonawstwo? W grubym nadmiarze „historycznie poinformowane”. I jeszcze jakiś dziwny luz na antenie, jeszcze celebryci w studiu. Nie każdy skwapliwy gawędziarz będzie wielkim Janem Weberem, nie każdy gość to Wiesław Ochman.
Lament słuchacza zmiksowanego
Dla inteligenta znad Wisły (dziś „inteligent” to chyba już głównie wyróżnik pokoleniowy) perłą w koronie publicznego Radia jest Program II, od pewnego czasu mianowany „Dwójką”. W dni weekendowe staram się wysłuchać „Płytowego Trybunału Dwójki”, gawędy „Jest taki obraz” i kilku innych ciekawych audycji.