PiS, zwalczając mafię VAT-owską, odzyskał gigantyczne pieniądze dla budżetu. Wymagało to konfrontacji z establishmentem. W przypadku PO, czyli partii establishmentu, było to więc niewykonalne. By pochwalić się skutecznością, musiała ona stworzyć wroga urojonego. Tusk ogłosił nim kibiców. I powstały tysiące propagandowych tekstów, w których media, fantazjując niczym Książę Nocy, przypisywały kibolom różne przestępstwa. Raz nazwano nimi… zatrzymane prostytutki. Jaki zysk przyniosła Polsce wojenka Tuska z kibicami? Tylko jeden, czyli upadek Tuska, gdy to właśnie za sprawą kibiców rozeszła się wśród młodych moda na patriotyzm.