Boni przebił nawet Michała Listkiewicza, który po zatrzymaniu pierwszego skorumpowanego sędziego piłkarskiego skomentował, że trafiła się jedna czarna owca (później były setki zatrzymań). Tu nawet jednej nie ma, jest bastion dobra! Dlatego w jego obronie wybiera się do Warszawy inny obok „Znaka” TW, czyli „Bolek”, i to, jak zapowiedział, uzbrojony w broń palną. To pokazuje, jak pojmują demokrację jej „obrońcy” – za manifestowanie z racą zamykano za PO na dołek, ale dziś pistolet to co innego. Jeśli użyty ma być w obronie jaruzelszczyzny, to można uznać go wręcz za symbol demokracji. Zdaje się, że Jaruzelski rozumował podobnie. Na szczęście historia powraca już tylko jako farsa.