Przypomniał, że Kociołek został uniewinniony: „Nie dostaliśmy go, bo taka była III Rzeczpospolita, taki był wymiar sprawiedliwości III RP, który w dużym stopniu był kontynuacją poprzedniego systemu, z którego wywodził się kat Trójmiasta”. To kolejna wypowiedź nowego premiera, która „robi różnicę”.
Wcześniej w amerykańskiej gazecie Morawiecki wytłumaczył nieznającemu Polski czytelnikowi, jakie są skutki pozostawienia sędziów, którzy służyli dyktaturze. Z kolei w exposé, uzasadniając potrzebę zahamowania wypływu pieniędzy z kraju, przytoczył opinie światowych ekonomistów o Polsce jako kraju skolonizowanym. Takim językiem, pokazującym ciągłość między komunizmem, postkomunizmem i zacofaniem cywilizacyjnym, rzadko mówili politycy PiS-u, a gdy mówili, brzmiało to inaczej niż w ustach człowieka postrzeganego jako specjalista od gospodarki, który odniósł sukces.
Za wcześnie, by oceniać czyny premiera Morawieckiego, ale nowy język, jaki wprowadza do polskiej polityki, już stał się dla obozu niepodległościowego wartością dodaną.