Bo decyzja ta niezmiernie mocno przypomina, że największym zagrożeniem dla pokoju, największą hańbą dla sytego świata pozostaje głód. To głód bowiem, w połączeniu z brakiem dostępu do wody i katastrofami naturalnymi, związanymi z globalnym ociepleniem, powoduje, że ludzie masowo opuszczają swoje miejsca zamieszkania, szukając lepszego życia. W jednych miejscach prowadzi to do wojen, a w innych do gigantycznych przemian społecznych związanych z migracją. Jeszcze gdzie indziej zerwane zostają więzi społeczne. Ogromną ceną głodu są także umierające dzieci. Dziennie z głodu, niedożywienia oraz braku właściwej opieki umiera 30 tys. dzieci przed 5. rokiem życia. Przyczyną zaś tego zjawiska wcale nie jest brak żywności, ale… brak solidarności i marnotrawstwo, a także ścisłe regulowanie cen, tak by produkcja opłacała się globalnym eksporterom. Pokojowa Nagroda Nobla w tym roku niezwykle mocno przypomina o tych zjawiskach.
Dobry wybór Komitetu Noblowskiego
Wielokrotnie zdarzało mi się głośno wyśmiewać decyzje w sprawie laureatów Pokojowej Nagrody Nobla. W tym roku jest jednak inaczej. Decyzja Komitetu Noblowskiego, by przyznać ją Światowemu Programowi Żywnościowemu, jest zwyczajnie słuszna. Dlaczego?