Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Andrzej Kowalski,
21.10.2014 12:40

Dywagacje w oparach plotek

Największy problem z ostatnimi doniesieniami dotyczącymi rosyjskich szpiegów jest taki, że nie wiemy, czy mamy do czynienia z rzeczywistym zagrożeniem państwa, czy też z sytuacją wykreowaną przez medi

Największy problem z ostatnimi doniesieniami dotyczącymi rosyjskich szpiegów jest taki, że nie wiemy, czy mamy do czynienia z rzeczywistym zagrożeniem państwa, czy też z sytuacją wykreowaną przez media. Zalewają nas informacje m.in. o tym, że zatrzymany prawnik prowadzony przez GRU miał zostać posłem w polskim parlamencie, że otrzymał listę osób do zwerbowania, że polski oficer miał otrzymać od Rosjan 100 tys. zł. Tymczasem nie miała miejsca żadna oficjalna konferencja prasowa potwierdzająca te doniesienia – czy to ministra spraw wewnętrznych, czy też samej pani premier. Można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z czymś podobnym do spuszczania powietrza przez zawór bezpieczeństwa. Gdy społeczeństwo zaczęło dostrzegać, że w Polsce dzieją się dziwne rzeczy, a polityka ostatnich lat była zdecydowanie zbyt prorosyjska, wykreowano aferę, której możliwym celem jest rozwianie wątpliwości, czy rząd dba o nasze interesy. Jak na razie ta afera – przy braku stanowiska państwa w tej sprawie – jest efemerydą. Nie ma zatem sensu analizować, czy Stanisław Sz. miał zostać polskim posłem, tym bardziej że Rosjanie już teraz być może mają swoich posłów na Wiejskiej.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej