Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz,
16.09.2014 09:20

Realpolitik

Rzadko zdarza się, żeby statystyczny Kowalski na własnej skórze odczuł działanie miękkiej dyktatury Donalda Tuska.

Rzadko zdarza się, żeby statystyczny Kowalski na własnej skórze odczuł działanie miękkiej dyktatury Donalda Tuska. Teraz jednak o tym, jak wygląda prawdziwa polityka „prezydenta Europy”, może się przekonać każdy Polak, który ma w domu telewizor.

Oto bowiem okazuje się, że głównym sprawcą tego, iż mistrzostwa świata w piłce siatkowej są zakodowane i dostępne tylko dla wybranych, jest nie kto inny jak… Tusk. Przynajmniej tak twierdzi Marian Kmita, szef Polsatu Sport. Okazuje się bowiem, że premier osobiście zakazał państwowym spółkom jakiejkolwiek współpracy ze stacją Zygmunta Solorza-Żaka. Tym samym, aby zmniejszyć straty, Polsat musi pobierać dodatkowe opłaty od widzów i fanów polskich siatkarzy. W ten sposób Donald Tusk upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu, bo primo, dokuczył Grzegorzowi Schetynie i jego kumplom z Polsatu, secundo, niewiele osób mogło usłyszeć, jak kibice go wygwizdali. Co jeszcze zakoduje nam Platforma Obywatelska, nie wiadomo. Raczej nie będzie to Tomasz Lis, który na wszelki wypadek nowy sezon swojego programu zaczął od wyśpiewania „prezydentowi Europy” stu lat.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej