Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Cezary Gmyz,
08.04.2014 07:15

Śledztwo w złych rękach

Konferencja prokuratury wojskowej cofnęła nas do punktu wyjścia.

Konferencja prokuratury wojskowej cofnęła nas do punktu wyjścia. Przekonywanie opinii publicznej, że wysokiej klasy urządzenia, których biegli użyli w Smoleńsku, pomyliły się aż 700 razy, sugeruje, że na miejsce katastrofy pojechały osoby niekompetentne, zaopatrzone w złom. Tak nie było.

Skala błędów każdego z trzech użytych urządzeń jest minimalna, poniżej 1 proc., zatem taka liczba pomyłek jest niemożliwa. Tłumaczenie, że stało się tak z powodu wprowadzenia do urządzeń zbyt dużej liczby danych o związkach chemicznych nie przekonuje, bo przecież one właśnie do tego służą. Prokuratura nie potrafiła wskazać, jakie substancje miałyby prowadzić do fałszywych wyników. Również kwestia podwyższonego poziomu hemoglobiny tlenkowęglowej u ofiar nie została wyjaśniona. Prokuratorzy sugerowali, że mógł on mieć miejsce z powodu palenia papierosów, ale nie potrafili nawet odpowiedzieć, czy osoby, które miały podwyższony poziom tego związku, były palaczami. Podległe rządowi Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji – autor ekspertyz dla prokuratury – nie jest odpowiednią instytucją do prowadzenia badań ws. katastrofy smoleńskiej, ponieważ nie cieszy się opinią jednostki niezależnej politycznie.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej