Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tadeusz Płużański,
27.12.2013 19:47

Fundacja Łączka na pomoc Żołnierzom Wyklętym

Dzień państwowego pochówku Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, ofiar komunistycznego terroru, ekshumowanych i identyfikowanych w kwaterze „Ł” Powązek Wojskowych w Warszawie wyznaczony na 27 wrześ

Dzień państwowego pochówku Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, ofiar komunistycznego terroru, ekshumowanych i identyfikowanych w kwaterze „Ł” Powązek Wojskowych w Warszawie wyznaczony na 27 września 2014 r. musi mieć charakter szczególny. Fundacja Łączka, która właśnie powstała, zadba, żeby była to wielka patriotyczna uroczystość, narodowe święto.

Zamordowani przez komunę żołnierze niepodległości – elita II RP – czekali na tę chwilę przez dziesięciolecia sowieckiego zniewolenia i zakłamania.
Prezes IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość ppłk Łukasz Ciepliński wiedział, że nie będzie miał pogrzebu, tylko zostanie wrzucony pod osłoną nocy do jakiegoś bezimiennego dołu. Dlatego 1 marca 1951 r., tuż przed śmiercią połknął medalik z Matką Boską. To, jak dotąd, nie wystarczyło do identyfikacji jego szczątków na warszawskiej Łączce.
Po brutalnym śledztwie, zakończonym wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu, Ciepliński został zamordowany strzałem w tył głowy w mokotowskim więzieniu wraz z sześcioma współpracownikami – mjr. Adamem Lazarowiczem, mjr. Mieczysławem Kawalcem, kpt. Franciszkiem Błażejem, kpt. Józefem Rzepką, por. Karolem Chmielem i por. Józefem Batorym.

Hołd dla drugiej konspiracji
Dziś na pamiątkę tych tragicznych wydarzeń 1 marca – dzięki śp. prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu i śp. prezesowi IPN‑u Januszowi Kurtyce – możemy obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
„Niech to nowe święto będzie wyrazem hołdu dla drugiej konspiracji, za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny” – pisał Lech Kaczyński, składając projekt ustawy w tej sprawie.
Prezydentura Lecha Kaczyńskiego to jedyny w historii tzw. III RP okres, kiedy polscy bohaterowie – członkowie Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierze AK czy NSZ-etu, przedstawiciele najpiękniejszego pokolenia Kolumbów byli otaczani należną im czcią. Kiedy państwo polskie oddawało honory tym, którzy walczyli o naszą wolność i niepodległość. To był ten wyjątkowy czas po 1989 r., kiedy można było poczuć ducha 20-lecia międzywojennego – Polski niepodległej.
Prezydenta Kaczyńskiego i prezesa Kurtyki już nie ma, zginęli razem z innymi przedstawicielami polskiej elity w 2010 r. w Smoleńsku. Ale nasza walka musi trwać. Dziś domagamy się od obecnych władz RP godnego pochówku Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych w kwaterze „Ł” cmentarza na Powązkach Wojskowych w Warszawie. To pierwsza i ostatnia tego typu uroczystość w dzisiejszej Polsce, kiedy będziemy żegnali nie tylko wybitnych dowódców, ale ludzi, którzy stanowili wzór cnót obywatelskich. Którzy Polskę miłowali. Dla których triada: Bóg, Honor, Ojczyzna to nie był slogan, frazes, ale wartości, zgodnie z którymi żyli.
„My chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej! […] Tak jak walczyliśmy w lasach Wileńszczyzny czy na gruzach kochanej stolicy – Warszawy – z Niemcami, by świętej Ojczyźnie zerwać pęta niewoli, tak dziś do ostatniego legniemy, by wyrzucić precz z naszej Ojczyzny Sowietów” – tak cel powojennej walki przedstawiał kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”, dowódca 6. Brygady Wileńskiej AK, legenda Podlasia.
A kpt. Zdzisław Broński „Uskok”, ostatni antykomunistyczny dowódca WiN‑u na Lubelszczyźnie, dodawał: „Życie poświęcić warto jest tylko dla jednej idei, idei wolności! Jeśli walczymy i ponosimy ofiary, to dlatego, że chcemy właśnie żyć, ale żyć jako ludzie wolni, w wolnej Ojczyźnie”.
Na Łączce pożegnamy tych, którzy za te ideały oddali życie, nie godząc się na sowieckie zniewolenie. Dlatego dzisiejsza Polska musi im szczególnie podziękować, zapewniając uroczystościom pogrzebowym odpowiednią oprawę.
Oni też w szczególny sposób zostali potraktowani przez swoich stalinowskich oprawców – maltretowani przez UB czy Informację Wojskową, pohańbieni wyrokiem w imieniu Rzeczpospolitej Różańskiej (od Józefa Goldberga-Różańskiego, ober‑ubeka, który faktycznie ferował wyroki). Kres ich pięknego życia i powojennej gehenny wyznaczała przestrzelona potylica i wyrzucenie na śmietnik. Potem, przez cały PRL, byli przemilczani i zakłamywani.
Na sztandary wynoszą ich przede wszystkim ludzie młodzi, którzy widzą w nich wzorce do naśladowania. Wobec panoszącego się relatywizmu i zakłamania szukają czystej idei, a taką właśnie uosabiają ci, którzy o Polskę walczyli mimo świadomości nieuniknionego końca, mimo skrajnie niesprzyjających okoliczności.

Bezimienne doły śmierci
Około 300 żołnierzy niepodległości zginęło na warszawskim Mokotowie. Po mordzie dokonanym przez kata ciała więźniów przejmował Władysław Turczyński. „Turczyński był grabarzem i kierowcą sanitarki, którą wywoził z więzienia zwłoki. Potem nadzorował pochówki. To się odbywało nocą. Nie był z bezpieki, tylko ze służby więziennej. W stopniu podoficera. Turczyński pracował na Rakowieckiej przez lata. Gdy byłem na Mokotowie, miał około trzydziestki” – mówił mi ostatnio Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia mokotowskiego ds. politycznych.
To właśnie Turczyński jest podpisany pod dokumentem z 12 kwietnia 1956 r. wskazującym na Łączkę jako miejsce, gdzie zrzucano i zakopywano zwłoki. Czytamy w nim: „Od 1945 r. wywożono zwłoki na Służew, a od połowy 1948 roku – na Powązki Komunalne”. Turczyński od lat nie żyje, ale jego pismo, odnalezione przez IPN, pozwoliło rozpocząć ekshumacje na Powązkach.
„Za pochówki odpowiadała bezpieka i naczelnik Grabicki. On też jeździł sanitarką" – dopowiadał mi Ryszard Mońko. Alojzy Grabicki, naczelnik więzienia mokotowskiego w latach 1945–1954, zabrał wiele tajemnic Rakowieckiej do grobu. Również te dotyczące potajemnych pochówków. W latach 70. niewiele chciał na ten temat powiedzieć: „Regułą było, że groby zmarłych w więzieniu nie były znakowane na zewnątrz, jak również nie sporządzano dokumentacji wskazującej numer grobu”. A zatem nie były to żadne groby, tylko bezimienne doły śmierci.
Raport Turczyńskiego powstał w związku z wystąpieniem w 1956 r. do Prokuratury Generalnej dwóch rodzin żołnierzy zamordowanych na Rakowieckiej. Domagały się one ujawnienia miejsca pochówku ich bliskich. Powołana przez prokuratora generalnego PRL‑u komisja Kazimierza Kosztirki niczego nie ustaliła. Ale nie mogło być inaczej, skoro w jej składzie znaleźli się stalinowscy mordercy. I tak na liście potajemnie pogrzebanych było wiele ofiar prokuratora Mariana Frenkla, w tym stracony 10 stycznia 1952 r. mjr Zefiryn Machalla, którego na podstawie oskarżenia Frenkla na śmierć skazał sędzia Stefan Michnik.

Patrioci i ich oprawcy
Kapitan Michnik uciekł potem do Szwecji, gdzie został bibliotekarzem i współpracownikiem paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia. Żyje do dziś, a jego nowa ojczyzna odmówiła Polsce ekstradycji stalinowskiego zbrodniarza ze względu na… przedawnienie. Frenkiel też nie najgorzej ułożył sobie życie. Przeniesiony do rezerwy w stopniu pułkownika, w Telewizji Polskiej odpowiadał za audycje dla Polonii. A potem… został mistrzem świata w brydżu. Jego okazały grób (Frenkiel zmarł przez nikogo nie ścigany w 1995 r. w Warszawie) znajduje się nieopodal Łączki. Na Powązkach Wojskowych spoczął również wspomniany prokurator generalny PRL‑u Kazimierz Kosztirko.
A Zofia Machalla, żona wrzuconego do dołu śmierci mjr. Zefiryna Machalli, przez następne lata walczyła o dobre imię męża i zapewnienie minimum egzystencji dwójce dzieci. Do dziś Machalla, podobnie jak 300 innych żołnierzy niepodległości zrzuconych do dołów śmierci na Powązkach, nie został zidentyfikowany.
Powązkowska Łączka to historie patriotów i ich oprawców. Fundacja Łączka będzie walczyła o oddanie należnego szacunku bohaterom, a zarazem napiętnowanie ich prześladowców. Czekamy na Państwa pomoc i wsparcie: fundacjalaczka.pl
A o resortowej rodzinie grabarza Władysława Turczyńskiego, którego brat Kazimierz był funkcjonariuszem zbrodniczej Informacji Wojskowej, w następnym odcinku.

Tadeusz Płużański jest pisarzem, publicystą, szefem działu Opinie „Super Expressu”, autorem książek o nierozliczonych zbrodniach komunistycznych: „Bestie”, „Bestie 2”, „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”, prezesem Fundacji Łączka.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane