Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Czarny ekran i komunikat zamiast programu w węgierskiej telewizji. "Brzmi to znajomo"

Węgierski kanał informacyjny M1 wstrzymał nadawanie po wejściu nowego, tymczasowego kierownictwa MTVA. - Treść komunikatu sprowadza się mniej więcej do tego, że telewizja przeprasza za lata kłamstw i propagandy, a jednocześnie zapowiada, iż od tej chwili ma być niezależna i wiarygodna. Brzmi to znajomo z polskiego podwórka, bo mamy do czynienia ze scenariuszem, który w pewnym sensie już przerabialiśmy - stwierdziła Monika Borkowska, dziennikarka TV Republika.

Autor:

Zawieszono emisję wiadomości na kanale informacyjnym węgierskiej telewizji publicznej 

Zamiast ramówki widzowie M1 zobaczyli na ekranie komunikat o treści: „Media publiczne nie mogą kłamać. Przepraszamy za to, że przez lata to robiły. Media państwowe przechodzą obecnie reorganizację, aby w przyszłości mogły być niezależne i wiarygodne. Serwis informacyjny zostaje tymczasowo zawieszony. Prosimy o cierpliwość”.

Nowo mianowany tymczasowy prezes MTVA Andras Horvath przybył we wtorek do siedziby nadawcy wraz z wybranym przez siebie zespołem zarządzającym. Według doniesień medialnych do działu kadr wezwano i zawieszono w obowiązkach ze skutkiem natychmiastowym kilku pracowników, w tym na stanowiskach kierowniczych.

Tymczasowe władze holdingu otrzymały zadania przeprowadzenia kompleksowego przeglądu działalności mediów publicznych, pokierowania procesem zmian organizacyjnych, zaprzestania działań propagandowych oraz zreformowania serwisu informacyjnego, aby węgierskie media publiczne stały się „wiarygodną, obiektywną i niezależną instytucją” - podał portal Telex.

W wydanym oświadczeniu MTVA poinformowano, że tymczasowe kierownictwo będzie nadzorować okres przejściowy. Po jego zakończeniu władze instytucji zostaną wyłonione w drodze otwartej rekrutacji, poprzedzonej konsultacjami eksperckimi i społecznymi.

"Brzmi to znajomo" 

Do tych informacji odniosła się Monika Borkowska, dziennikarka TV Republika.

Treść komunikatu sprowadza się mniej więcej do tego, że telewizja przeprasza za lata kłamstw i propagandy, a jednocześnie zapowiada, iż od tej chwili ma być niezależna i wiarygodna. Brzmi to znajomo z polskiego podwórka, bo mamy do czynienia ze scenariuszem, który w pewnym sensie już przerabialiśmy. Nowy premier Węgier, Magyar, robi to jednaknieco mądrzej niż polski premier i bardziej w białych rękawiczkach. Tutaj poczekano, aż wygasną tak zwane polityczne mandaty w mediach publicznych. Z tego, co udało mi się ustalić, Węgrzy nie są szczególnie zaskoczeni takim obrotem spraw

– powiedziała.

Przypomniała, że "Magyar już w czasie kampanii wyborczej zapowiadał odpolitycznienie mediów i zmiany w mediach publicznych, nie obiecywał jednak rozwiązań w rodzaju likwidacji, jak miało to miejsce w Polsce".

Nie będzie więc musiał sztucznie utrzymywać stanu likwidacji ani później udowadniać przed sądami, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Zapowiadał po prostu zmiany w mediach publicznych. Dlatego również zawieszenie nadawania nie jest dla Węgrów niespodzianką. Informacje o tym, co wydarzyło się w Polsce, obiegły przecież całą Europę, a Węgrzy byli dobrze poinformowani o scenariuszu, który wybrano nad Wisłą. Spodziewali się więc, że także tutaj mogą nastąpić mocne cięcia

– wskazała.

Dziennikarka stwierdziła, że Magyar "nie będzie musiał tłumaczyć się z pozornej likwidacji ani udowadniać swoich decyzji przed kolejnymi sądami - w Polsce pamiętamy przecież całą procedurę i spory dotyczące mediów publicznych". 

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Media