Koszulka NIEMIECKO - RUSKA SZAJKA TUSKA Zamów już TERAZ!

Torturowani dla Chrystusa

John Grooters jest niezależnym amerykańskim reżyserem, który szefuje zespołowi filmowemu wyjątkowych artystów i techników filmowych w Michigan. Dla Grootersa ważna jest wiara w Boga, także w pracy. Jego twórcze podejście inspiruje innych filmowców. W Rumunii wyreżyserował dwa filmy o małżeństwie Wurmbrandów, aresztowani przez tajną rumuńską policję, mimo tortur, nie wyrzekli się wiary. Pastor Richard Wurmbrand przewodniczył chrześcijańskiemu ruchowi oraz oficjalnie głosił swą wiarę, co za rządów ateistycznego reżimu komunistycznego w Rumunii było nielegalne. Spędził w więzieniu 14 lat. Torturowano go, bito, zamykano w karcerze. Jego żona, Sabina przeżyła trzy lata w obozie pracy. Wielokrotnie mówiono jej, że jej mąż zmarł za kratami więzienia. Żadne z nich nie porzuciło nadziei, żadne też nie przestało opowiadać o Jezusie. John Grooters przewodniczy w tym roku Jury Międzynarodowego Konkursu Filmów Fabularnych 15. Festiwalu Filmowego NNW, opowiada o kręceniu filmów w Rumunii i swojej pracy na planie.

Sabina – torturowana dla Chrystusa, lata nazistowskie
arch. Scena Kultury

Przyjął pan zaproszenie do jury konkursu filmów fabularnych na 15.Międzynarodowym Festiwalu Filmowym NNW. Czego będzie pan szukał w zgłoszonych filmach?

Obawiałem się trochę czy znajdę czas na obejrzenie wszystkich 13 filmów i napisanie recenzji. Ale po zobaczeniu pierwszych trzech moje obawy zniknęły. Te filmy są fenomenalne! Poszukuję w nich ogólnej jakości we wszystkich aspektach, w opowiadanej historii, strukturze i zdjęciach.

Sięga pan po tak wiele różnych opowieści z całego świata, co pana pociąga w tych historiach? Jakich tematów pan poszukuje w swojej pracy?

To całkiem proste. Przede wszystkim trzeba znaleźć ciekawą historię, taką, którą warto opowiedzieć. Poza tym lubię bohaterów. Prawdziwych bohaterów, nie tych z supermocami. Podziwiam zwyczajnych ludzi, którzy robią nadzwyczajne rzeczy, bezinteresownie, z odwagą, w imię prawdy lub zwykłego zachowania się w porządku.

Jak pracuje się w Rumunii? Ale i w Europie? Czy musiał się pan przyzwyczajać do specyfiki pracy?

Przeczytałem książkę o Richardzie i Sabinie Wurmbrandach i kiedy Głos Prześladowanych Chrześcijan ogłosił, że szukają reżysera do zrobienia o nich filmu, natychmiast się zgłosiłem. Pojechaliśmy z żoną na wycieczkę do Rumunii i spotkaliśmy się z kilkoma lokalnymi mieszkańcami, którzy nas oprowadzili. Byliśmy zdumieni, że wiele z tych więzień dalej stoi, można wejść do izolatek, w których więzili Richarda. Autentyczność tych lokacji przekonała nas, do kręcenia właśnie tam. Oczywiście, nie znam wcale rumuńskiego, więc musieliśmy polegać na naszych lokalnych asy- stentach, którzy byli niesamowici.

Co zaskoczyło pana najbardziej? Ma Pan jakieś wyjątkowe wspomnienie z tego czasu?

Od razu przychodzi mi na myśl moment, w którym wchodziliśmy do więzienia
w Bukareszcie o nazwie „Jilava”. Pamiętam, że pomyślałem sobie „wow, jaka idealna lokacja, możemy tu kręcić, wszystko pasuje…”. Wparowałem tam ze swoim typowym nastawieniem reżysera i nagle zatrzymałem się w pół kroku. Zrozumiałem, że kiedy ja traktuję to miejsce jako plan filmowy, nasi rumuńscy członkowie ekipy byli z nim związani osobiście. Zdałem sobie wtedy wstydliwie sprawę z tego, że nie okazałem wystarczającego szacunku do bólu i cierpienia, które zostało wyrządzone w tym miejscu, do ludzi, którzy stracili tu życie. Zwolniłem na chwilę i poszedłem w głąb więzienia. Stanąłem w jednej z cel i zacząłem śpiewać „Alleluja” Leonarda Cohena, myśląc, że jestem całkiem sam. Okazało się, że mój śpiew rozszedł się echem po całym budynku. Odwróciłem się i zobaczyłem czworo rumuńskich członków ekipy stojących za moimi plecami. Jednej z kobiet łzy płynęły po policzkach. To był naprawdę przejmujący moment i zmienił atmosferę na całym planie.

Deklaruje pan, że wiara jest bardzo ważnym elementem pana życia, jak wpływa ona na pana twórczość?

Zawsze staram się traktować moją ekipę z szacunkiem. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę się osobą, która zachowuje się niehonorowo. Oczywiście, nie zawsze udaje mi się być dokładnie taki, jaki chcę, ale to jak traktujemy innych jest odzwierciedleniem wiary, którą wyznajemy.

Czy był pan już kiedyś w Polsce? Czy zna pan historię naszego kraju? Wybitne postaci? Jan Paweł II?

Śledziłem uważnie historię Solidarności. Obserwowałem te wydarzenia z daleka i podziwiałem odwagę Polaków. Dlatego zawsze chciałem tu przyjechać. Oglądałem film „Prorok”, świetną polską produkcję, która w pewien sposób łączy się z historią Jana Pawła II. Dlatego bardzo się cieszę, że mogę przyjechać na Festiwal NNW i w końcu zobaczyć Polskę na własne oczy.

 

 



Źródło: scenakultury.pl, festiwalNNW.pl

 

#filmy Johna Grootersa #Festiwal NNW #małżeństwo Wurmbrandów

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo