Gdy w 1948 r. stało się jasne, że komunistyczna partyzantka przegrywa, rozpoczęto ewakuację dzieci z terenów objętych walkami. Do krajów bloku wschodniego trafiło około 28–30 tysięcy najmłodszych, z czego blisko 3,5 tysiąca przyjęła Polska – wśród nich niemal połowę stanowiły dzieci macedońskie. Wyjazd miał być tymczasowy i zakończyć się powrotem do ojczyzny po wojnie. Stało się jednak inaczej: greckie władze zakazały Macedończykom powrotu do kraju.
Dzieci, wycieńczone i chore, przez wiele tygodni przewożono w wagonach towarowych przez Jugosławię i Rumunię. Po przyjeździe do Polski trafiły do specjalnie utworzonych ośrodków wychowawczych na Dolnym Śląsku, a kilka lat później część z nich przeniesiono na Pomorze Zachodnie, Ziemię Lubuską i w Bieszczady.
Dla wielu był to początek nowego, bezpiecznego życia. Młodzi Grecy i Macedończycy po raz pierwszy mogli regularnie chodzić do szkoły i funkcjonować w stabilnych warunkach. Szybko zanurzyli się w polskiej codzienności – uczyli się języka, poznawali literaturę i dorastali wśród rówieśników, a z czasem zaczęli traktować Polskę jak własny dom.
Dziś o godz. 17.00 w Centralnym Przystanku Historia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Warszawie (ul. Marszałkowska 107) odbędzie się debata naukowa „Daleko od domu. Historia dzieci macedońskich z Grecji w powojennej Polsce”. Wydarzenie poprzedzi pokaz filmu dokumentalnego „Macedończyk” w reżyserii Petro Aleksowskiego, syna Mity Klawczowa, jednego z dzieci wywiezionych do Polski. Mito nigdy nie wrócił do swej ojczyzny.