„Przyjedź do Smoleńska, porozmawiamy” – takim wpisem skomentował Dmitrij Rogozin artykuł TASS informujący o propozycji misji pokojowej na Ukrainie, złożonej przez wicepremiera RP Jarosława Kaczyńskiego w trakcie wizyty w Kijowie. Kim jest człowiek, który niemalże wprost przyznał, co stało się 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku? I dlaczego teza o zamachu w Smoleńsku była wyśmiewana jako przejaw maniakalnej rusofobii, chociaż dzisiaj świat jako oczywistość przyjmuje, że Putin chce zlikwidować Wołodymyra Zełeńskiego i ukraińską elitę?