„Wszyscy wykonawcy, organizatorzy i zleceniodawcy poniosą sprawiedliwą i nieuniknioną karę” – powiedział w specjalnym oświadczeniu, które wydał dopiero po 20 godzinach od masakry w Sali koncertowej Crocus City Hall prezydent Rosji Władimir Putin. Tak jak spodziewało się wielu komentatorów, dyktator zaczyna wiązać terrorystyczny atak z Ukrainą.
W sieci pojawił się film pokazujący pewne wydarzenie z listopada 2022 r., kiedy rosyjscy widzowie w teatrze w Kałudze, około 120 mil na południowy zachód od Moskwy, byli brani jako zakładnicy i przetrzymywani na muszce w ramach "akcji-niespodzianki" zorganizowanej przez separatystów, aby "uświadomić im realia wojny na wschodzie Ukrainy". Wydarzenie przypomnieli internauci, zauważając podobieństwo do prawdziwych wydarzeń sprzed kilku godzin, sugerując zarazem, że tamto "wystąpienie" było nijako ćwiczeniami do dramatu w sali koncertową Crocus City Hall w Krasnogorsku. I że odpowiedzialność za zamach będzie starano się zrzucić na Ukraińców.
Prowokacja to drugie śniadanie Putina. On prowokacją się żywi na arenie międzynarodowej. W wielu miejscach wznieca konflikty albo zmienia oblicza konfliktów poprze prowokację. Czy tutaj tak było? Nie wiemy. Na pewno nie można wykluczyć drugiego, trzeciego albo i czwartego dna - odniósł się do tragicznych wydarzeń z Krasnogorska polityk PiS Waldemar Buda.