Amerykańscy politycy deklarują nie tylko, że wsparcie dla Ukrainy będzie kontynuowane, lecz także że jego skala będzie rosła. Równocześnie jednak stawiają wyraźną granicę. Jest nią bezpośredni udział amerykańskich i NATO-wskich żołnierzy w działaniach zbrojnych.
W ciągu ostatnich kilku dni ukraińskie wojsko odnotowało wzrost zestrzelonych śmigłowców oraz samolotów rosyjskich. W niedzielę Sztab Główny Sił Zbrojnych Ukrainy zakomunikował o zestrzeleniu aż 44 samolotów oraz 48 śmigłowców od momentu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Strona ukraińska musi być w ciągłej gotowości do zestrzelenia śmigłowców i samolot nieprzyjaciela. Jeśli utrzymane zostanie takie tempo zniszczeń samolotów i helikopterów, to w końcu zasoby sprzętu rosyjskiego mogą się wyczerpać - mówi gen. bryg. w stanie spoczynku pil. Dariusz Wroński.
Szef MSZ Włoch Luigi Di Maio oświadczył w telewizji RAI, że przekazanie samolotów bojowych zaatakowanej przez Rosję Ukrainie nie jest możliwe. Ostrzegł też, że ustanowienie strefy zakazu lotów, o co proszą władze w Kijowie, mogłoby doprowadzić do wybuchu trzeciej wojny światowej.