Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Żeby było tak jak było. "Obóz mainstreamu obroni Ursulę von der Leyen" – mówi prof. Żurawski vel Grajewski

We czwartek wczesnym popołudniem w Parlamencie Europejskim odbędzie się głosowanie nad wotum nieufności wobec szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. – Frakcja mainstreamu nadal ma liczebną przewagę w Europarlamencie. Żadne z ugrupowań ją tworzących nie będzie chciało dać sukcesu inicjatorom tego wniosku i głosowania. Dlatego, nawet w połączonych siłach po drugiej stronie, tego wniosku nie uda się przeforsować – mówi portalowi Niezależna.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, ekspert ds. międzynarodowych.

Wniosek o wotum nieufności wobec von der Leyen złożył europoseł Gheorghe Piperea z rumuńskiej partii AUR. Wśród przyczyn wymieniono usunięcie przez przewodniczącą KE SMS-ów, które wymieniała z prezesem Pfizera przy okazji zakupu szczepionek na COVID-19, marnotrawienie środków na odbudowę po pandemii i finansowanie przez KE organizacji pozarządowych, które lobbowały wśród europosłów za Zielonym Ładem.

Reklama

W poniedziałek w PE odbyła się debata nad wnioskiem ws. von der Leyen. W jej trakcie szefowa Komisji Europejskiej zwróciła się "do prodemokratycznych sił w tej izbie". – Mogę powiedzieć, że zawsze będziemy gotowi do wspólnej pracy na rzecz kompromisu i jedności – zapewniła. 

Szefowej KE zaciekle bronił Manfred Weber z Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Stwierdził, że wniosek to "marnowanie czasu". Opowiadał też o walce z prawicą i atakował PiS, pytając dlaczego "dołącza do tego prorosyjskiego sojuszu" (pod wnioskiem podpisała się większość posłów PiS – red.) 

"Otrzymaliście do zarządzania kontynent, na którym zbudowano najwspanialszą kulturę na świecie, najlepszą gospodarkę, przemysł, rozwój, największe tradycje demokratyczne. I wszystko zrujnowaliście – podkreślił europoseł PiS Patryk Jaki, wiceprzewodniczący frakcji EKR w Parlamencie Europejskim. 

Mówimy sprawdzam! Kto podniesie rękę za Ursuą von der Leyen, ten zagłosuje za Zielonym Ładem, zakazem sprzedaży aut z silnikami spalinowymi, Mercosurem, polityką klimatyczną, szkodliwą dla Polski umową handlową z Ukrainą i odbieraniem krajom członkowskim suwerenności – podkreśla z kolei europoseł Tobiasz Bocheński.

Aby wotum nieufności przeszło, wymagane jest poparcie 2/3 europosłów, którzy wezmą udział w tym głosowaniu. Głosowanie planowane jest w czwartek krótko po godz. 12. 

"Wynik głosowania jest znany"

Głosowanie nie doprowadzi do usunięcia Ursuli von der Leyen z funkcji szefowej KE. Układ sił między frakcją mainstreamu a frakcją, która zgłosiła ten wniosek, jasno wskazuje, że nie będzie on miał szans na powodzenie w Europarlamencie – mówi portalowi Niezależna.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, ekspert ds. międzynarodowych.  

Myślę również, że sprawa ta nie będzie miała większego wpływu na dalszą karierę von der Leyen. Społeczeństwa w Europie, w przeciwieństwie do rządów narodowych, niespecjalnie zajmują się wysokimi unijnymi urzędnikami. Jeżeli coś mogłoby zaważyć na dalszej karierze politycznej von der Leyen, to fakt, że była słabym ministrem obrony Niemiec. Jednak niemal pewnym jest, że po funkcji szefowej Komisji Europejskiej, nie obejmie ona już większego stanowiska. Cała sprawa będzie raczej przedmiotem rozważań ekspertów i specjalistów, a nie poruszy emocji politycznych obywateli państw członkowskich UE. 

– dodaje ekspert.

Pamiętajmy jednak, że w szeregach Unii Europejskiej politycy nie dzielą się na światłych Europejczyków i burzycieli Unii, tylko na obóz kontynuacji – "żeby było tak jak było" oraz na obóz reform. I w tym aspekcie głosowanie w Strasburgu może być odczytywane jako policzenie szabel po stronie obozu reform. Ale nadal jest on jednak zbyt słaby, by przeforsować ten wniosek – uzupełnia prof. Żurawski vel Grajewski.  

Kwestia ta nie niweluje jednak wątku politycznej rywalizacji w obozie kontynuacji, który tworzy Europejska Partia Ludowa (EPL), Socjaliści i Demokraci oraz grupa "Renew Europe". Mainstream rywalizuje wyłącznie o stanowiska. I tutaj, jeżeli znajdzie się poważny pretekst do podważenia pozycji von der Leyen, to może to być wykorzystanie. Mieliśmy przecież precedens związany z dymisją Komisji Europejskiej ze względu na korupcję, ale było to ponad 20 lat temu. Pod tym względem wewnątrz obozu mainstreamowego nie można wykluczyć wykorzystania tej sprawy. Uważam jednak, że żadne z ugrupowań go tworzących nie będzie teraz chciało dać sukcesu inicjatorom tego wniosku i głosowania.

– wskazuje ekspert.

Obóz reform nadal w sensie liczebnym jest za słaby, by dokonać zmiany na stanowisku przewodniczącego KE. 

– kończy nasz rozmówca.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama