Niespodzianki nie było. W dzisiejszym głosowaniu w Parlamencie Europejskim nad wotum nieufności wobec szefowej Komisji Europejskiej, za wnioskiem, złożonym przez rumuńskiego europosła Gheorghe'a Piperea, zagłosowało 175 europarlamentarzystów. Przeciw było 360 deputowanych, zaś kolejnych 18 wstrzymało się od wniosku. W głosowaniu wzięło udział 553 europosłów, choć w PE zasiada ich łącznie aż 720.
Members of the European Parliament have voted on a motion of censure against the European Commission.
— European Parliament (@Europarl_EN) July 10, 2025
With 175 votes in favour, 360 against, and 18 abstentions, the European Parliament rejected the motion.
Read more: https://t.co/hdd72jcHVO pic.twitter.com/EOtg7x9CVB
Wniosek o wotum nieufności wobec von der Leyen złożył europoseł Gheorghe Piperea z rumuńskiej partii AUR. Wśród przyczyn wymieniono usunięcie przez przewodniczącą KE SMS-ów, które wymieniała z prezesem Pfizera przy okazji zakupu szczepionek na COVID-19, marnotrawienie środków na odbudowę po pandemii i finansowanie przez KE organizacji pozarządowych, które lobbowały wśród europosłów za Zielonym Ładem.
Wśród polskich europosłów, którzy zagłosowali za odrzuceniem wniosku o wotum nieufności wobec KE, znaleźli się m.in. Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Dariusz Joński, Adam Jarubas, Bartosz Arłukowicz, Krzysztof Brejza, Andrzej Halicki, Łukasz Kohut, Jagna Marczułajtis-Walczak, Bartłomiej Sienkiewicz czy Marta Wcisło. Wszyscy politycy wchodzą w skład Europejskiej Partii Ludowej (EPL).
O komentarz do wyników głosowania portal Niezależna.pl poprosił europosła PiS Arkadiusza Mularczyka, reprezentującego frakcję Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).
Warto zwrócić uwagę na olbrzymią liczbę posłów, którzy intencjonalnie opuścili salę przed tym głosowaniem i wrócili na nią tuż po nim. Wśród nich było też wielu europarlamentarzystów z EPL. Ci, którzy wyszli przed głosowaniem, pokazali, że nie chcą oficjalnie popierać von der Leyen.
– wskazuje nasz rozmówca.
Tylko 360 europosłów było za odrzuceniem tego wniosku, czyli można powiedzieć, że połowa Europarlamentu. To pokazuje, że w dzisiejszym Parlamencie Europejkim połowa deputowanych, z różnych grup i środowisk politycznych albo zagłosowała przeciwko, albo była nieobecna.
– uzupełnia europoseł.
"Widać, że z wielu powodów polityka Komisji Europejskiej staje się nieakceptowalna. To niesamowicie słaby mandat tej Komisji i jej przewodniczącej, Ursuli von der Leyen" – dodaje Mularczyk.
Z czasem to niezadowolenie będzie się pogłębiało. Wiem, że niedługo kolejny wniosek mają złożyć przedstawiciele grupy Patrioci za Europą. Wszyscy widzą fatalne skutki polityki tej Komisji w zakresie migracji, Zielonego Ładu, biurokracji, kosztów życia, podwójnych standardów. Myślę więc, że kryzys będzie się pogłębiał.
– mówi europoseł PiS.
"To podobnie jak z rządem Tuska, który według wszelkich symptomów trafi poparcie koalicjantów, tak również tutaj, w PE, ci, którzy formalnie popierają obecną Komisję, wolą nie pokazywać tego oficjalnie" – dodaje.
Spodziewam się kolejnych złożonych wniosków, przed nami kolejna debata. To pokazuje, że polityka KE nie służy Europie i interesom Europejczyków, tylko wąskiemu gronu państw, elitom, dużym korporacjom i koncernom, które chcą być jeszcze bogatsze.
– kończy.
My powiedzieliśmy „nie” von der Leyen i jej polityce. Szkoda, że większość Parlamentu Europejskiego wybrała interesy elit zamiast interesów Europejczyków. pic.twitter.com/sGmII4FWGB
— Arkadiusz Mularczyk MEP (@arekmularczyk) July 10, 2025