Szef czeskiej służby kontrwywiadowczej BIS gen. Michal Koudelka ocenił, że ewentualnym celem rosyjskich działań mogłoby być sprawdzenie, jak szybko i zdecydowanie zareaguje NATO w przypadku ataku na jedno z państw Sojuszu. Podczas konferencji poświęconej bezpieczeństwu, która odbyła się w czeskim parlamencie, podkreślił, że tylko jednoznaczna deklaracja solidarności i gotowości do obrony może skutecznie odstraszyć Rosję przed podobnym scenariuszem.
Koudelka zwrócił również uwagę na ostatnie rosyjskie ataki na ukraińskie miasta. Jego zdaniem pokazują one brutalność działań Kremla i lekceważenie życia cywilów. Generał zaznaczył jednak, że rosyjska propaganda oraz działania dezinformacyjne nie przynoszą w Czechach takich efektów, jakich oczekiwałaby Moskwa.
Rosja zaatakuje państwo NATO?
Szef BIS ocenił też, że zagrożenia dla bezpieczeństwa międzynarodowego nie ograniczają się wyłącznie do wojny w Ukrainie. Wskazał również na napięcia związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie oraz rosnącą aktywność środowisk propalestyńskich w Europie i Stanach Zjednoczonych. Przypomniał, że w Czechach jednym z przejawów radykalizacji było marcowe podpalenie hali produkcyjnej w Pardubicach.
Zdaniem Koudelki dalsze narastanie takich nastrojów może w przyszłości doprowadzić do powstania skrajnie lewicowych grup terrorystycznych, podobnych do tych, które działały w Europie Zachodniej w latach 70. i 80. ubiegłego wieku.