Odnosząc się do wsparcia udzielonego dotąd Ukrainie przez władze Islandii i apelując o dalsze wysiłki, Zełenski podkreślił, że "nie ma znaczenia, jak duży jest naród: każdy wkład jest ważny".
W wystąpieniu przez łącze wideo przypomniał, że od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę z kraju przymusowo wysiedlono do Rosji ponad pół miliona Ukraińców.
"Odebrano im paszporty, dowody osobiste oraz narzędzia komunikacji. Zostali wysłani do regionów odległych, w obcym kraju, aby zostać zasymilowani"
- powiedział. Zaznaczył, że chodzi o "dużą grupę ludzi". "To więcej niż żyje na waszej wspaniałej wyspie, Islandii" - zauważył.
Zełenski podkreślił, że w tej chwili najważniejszym celem jest wygranie wojny z Rosją.
"Później, w fazie odbudowy, islandzka wiedza w dziedzinie energii odnawialnej może okazać się ważna"
- oznajmił.
Premier Islandii Katrin Jakobsdottir obiecała dalsze poparcie dla sankcji UE przeciwko Rosji, pomoc w prowadzeniu dochodzenia w sprawie zbrodni wojennych, a także kontynuację pomocy humanitarnej.
"Chcemy zaoferować szczególną pomoc kobietom i dziewczętom, które stały się ofiarami przemocy seksualnej"
- powiedziała Jakobsdottir.
Szefowa islandzkiego rządu uczestniczyła w czwartek w Warszawie w Międzynarodowej Konferencji Darczyńców na Rzecz Ukrainy.
Wystąpienie Zełenskiego w parlamencie zostało określone przez islandzkie media jako "historyczne". W Althingu, który został utworzony w 930 roku i jest uważany za najstarszy parlament na świecie, nigdy wcześniej nie przemawiał przywódca innego kraju.